Ile punktów potrzebuje Kimi Antonelli, by w niedzielę w Meksyku stać się mistrzem świata Formuły 1? Odpowiedź brzmi: tylko dwa. Tyle wystarczy, by młody kierowca zapewnił sobie tytuł już podczas 19. rundy sezonu, rozgrywanej na torze Hermanos Rodriguez.
Stawka tego weekendu sięga jednak dalej niż walka o złoty puchar. Lewis Hamilton, siedmiokrotny mistrz świata, wciąż ma matematyczne szanse na kolejny tytuł i jest jednym z trzech kierowców teoretycznie w grze. W klasyfikacji George Russell wyprzedza go zaledwie o punkt, a sam Hamilton ma 5 punktów przewagi nad Maxem Verstappenem. Charles Leclerc traci do Verstappena 3 punkty, podczas gdy Lando Norris, zwycięzca zeszłorocznej edycji wyścigu w Meksyku, zostaje w tyle za Leclercem o 22 punkty. Razem czterech kierowców z trzech różnych zespołów dzieli zaledwie 9 punktów w walce o tytuł wicemistrza – rzadko widziana ścisłość w tej części tabeli.
Verstappen podjeżdża do Meksyku w formie, jakiej mu ostatnio nie brakowało: stał na podium w każdym z 6 ostatnich wyścigów. Russell z kolei po Grand Prix USA nie owijał w bawełnę – jasno wytyczył priorytety zespołu, a jego najważniejszym celem jest walka o tytuł mistrzowski w klasyfikacji konstruktorów.
Tor, który pamięta tragedię i rekordy Verstappena
Autodromo Hermanos Rodriguez to najwyżej położony tor w kalendarzu Formuły 1. Jego słynna prosta start-meta rozciąga się na 1,2 kilometra. Obiekt w parku Magdalena Mixhuca wybudowano w 1959 roku, a pierwszy wyścig, jeszcze poza kalendarzem mistrzostw świata, odbył się tam w 1962 roku. Wygrał go Jim Clark – jadący samochodem swojego partnera z ekipy, Trevora Taylora.
Ten sam rok zapisał się tragedią. Zaledwie 20-letni Meksykanin, Ricardo Rodriguez, zginął podczas sesji treningowej na łuku „Peraltada”. Dziewięć lat później, na niemieckim torze Norisring, za kierownicą samochodu wyścigowego zginął jego starszy brat, Pedro. W 1979 roku tor nazwano na cześć obu braci.
Formuła 1 opuściła Meksyk po sezonie 1970 i wróciła tam dopiero w 1986 roku, gdy triumfował Gerhard Berger w barwach Benettona BMW. Po sezonie 1992 kalendarz znów obył się bez Meksyku. W 2006 roku Bernie Ecclestone obiecywał powrót na 2009 rok – ta deklaracja się nie spełniła, a organizację faktycznego comebacku wziął na siebie w 2011 roku biznesmen Carlos Slim. Po renowacji obiektu Formuła 1 realnie wróciła do Meksyku w 2015 roku.
Mercedes od razu zaznaczył tam swoją dominację, wygrywając dwa wyścigi z rzędu – w 2015 roku za kierownicą Nico Rosberga, a rok później Lewisa Hamiltona. Wyścig 2016 zapamiętano też z kontrowersji: obaj kierowcy Mercedesa ścięli pierwszą szykanę po starcie bez interwencji sędziów, Max Verstappen wyprzedził poza torem Sebastiana Vettela w walce o podium, a mimo przekroczenia linii mety jako trzeci, karą czasową został zepchnięty na piąte miejsce. Sam Vettel dostał karę za nieprzepisową obronę pozycji przed Danielem Ricciardo, co ostatecznie wyniosło Australijczyka na podium.
Verstappen szybko zrewanżował się torowi. W 2017 roku odniósł w Meksyku trzecie zwycięstwo w karierze, a rok później powtórzył triumf – mimo że pole position odebrał mu wtedy Daniel Ricciardo, co było ostatnim razem, gdy Australijczyk wystartował z pierwszego miejsca w F1. W 2019 roku Verstappen znów był najszybszy w kwalifikacjach, ale stracił pole position po tym, jak nie zwolnił przy żółtych flagach w Q3 po wypadku Valtteriego Bottasa.
Po rocznej przerwie spowodowanej pandemią COVID-19 Formuła 1 wróciła na tor Braci Rodriguez w 2021 roku. Pod nową nazwą GP Miasta Meksyk wyścig trzykrotnie z rzędu, w latach 2021-2023, wygrywał Max Verstappen, co uczyniło Holendra rekordzistą pod względem liczby zwycięstw na tym torze. W 2021 i 2022 roku na podium towarzyszył mu Sergio Perez – pierwszy w historii Meksykanin stojący na podium własnej domowej rundy. Zeszłoroczną edycję, pod nazwą GP Miasta Meksyk, wygrał Lando Norris, a edycję 2024 – Carlos Sainz, który zdobył wtedy pole position i czwarte, jak dotąd ostatnie, zwycięstwo w karierze.
Meksyk ma też szczególne miejsce w historii Lewisa Hamiltona – właśnie tutaj świętował czwarty tytuł mistrzowski w 2017 roku i piąty w 2018 roku.
Dla Sergio Pereza ten weekend będzie podwójnie symboliczny: to 10. raz, gdy startuje w Formule 1 przed własną publicznością, i jednocześnie jego 300. występ w karierze. Meksykański kierowca będzie mógł przy tym świętować nowy kontrakt z zespołem Cadillaca.
Pogoda powinna dopisać widowisku – prognozy wskazują na słońce i temperaturę powietrza wokół 25 stopni Celsjusza. Pirelli przygotowało na ten weekend najbardziej miękkie z dostępnych mieszanek: C3, C4 i C5.
Harmonogram sesji w Meksyku wygląda tak: pierwszy trening w piątek 30 października w godzinach 19:30-20:30, drugi tego samego dnia od 23:00 do 00:00. Trzeci trening odbędzie się w sobotę 31 października między 18:30 a 19:30, a kwalifikacje tego samego dnia od 22:00 do 23:00. Wyścig wystartuje w niedzielę 1 listopada o godzinie 21:00. Transmisje zapewnią Eleven Sports oraz platforma F1 TV.