Ma Anthony Joshua jakiekolwiek szanse na przetrwanie pierwszego starcia z Tysonem Furym? George Groves, były mistrz świata kategorii super średniej, nie owija w bawełnę — jeśli AJ nie zmieni czegoś fundamentalnego w swoim stylu, walka może się skończyć zanim na dobre się zacznie.
Za sześć tygodni na wielkim stadionie w Walii dojdzie do starcia, na które brytyjscy kibice czekali ponad dekadę. Fury wchodzi do tej walki z rekordem 36 wygranych, 2 porażek i 1 remisu, w tym 25 zwycięstw przez nokaut. Joshua ma na koncie 30 wygranych i 4 porażki, z czego 27 razy kończył walkę przed czasem.
Dla Grovesa nie ma tu żadnej zagadki — wie, kto wchodzi do ringu w roli faworyta. „Prawda jest taka, że Fury musi być uważany za mocnego faworyta” — przekonuje były mistrz świata. Presja towarzysząca temu pojedynkowi, dodaje, będzie ogromna, a obaj bokserzy nie dostaną czasu na rozgrzewkę w trakcie walki. „Presja będzie ogromna, więc tam nie będzie żadnych rund rozgrzewkowych” — mówi Groves.
Najsilniejszym argumentem Grovesa jest fizyczna przewaga Fury’ego. „Fury będzie dla AJ-a za duży i pierwszy kontakt jego pięści ze szczęką rywala okaże się końcem ich walki” — stwierdza. Waga Fury’ego — 120 kilogramów — w połączeniu z jego umiejętnościami technicznymi, przypomina były mistrz świata, daje mu wyjątkową siłę razenia. „Jeśli potrafisz boksować i ważysz 120 kilogramów, to bijesz mocno” — zauważa Groves.
Scenariusz szybkiego zakończenia
W swoich prognozach Groves idzie jeszcze dalej i sugeruje, że walka może nie dożyć nawet połowy regulaminowego czasu. „Nie zdziwiłbym się, gdyby Fury wygrał już w pierwszych minutach potyczki” — mówi. Przyglądając się wcześniejszym starciom obu pięściarzy, dochodzi do wniosku, że wszystko może rozstrzygnąć pierwszy skuteczny cios Fury’ego. „Po ich ostatnich walkach mam wrażenie, że pierwszy dobry i czysty cios Tysona zakończy ten pojedynek” — przekonuje.
„Uważam wręcz, że istnieje spore prawdopodobieństwo, iż walka zakończy się w ciągu pierwszych trzech rund” — ocenia George Groves.
Ma Joshua jakiś sposób, by odwrócić ten scenariusz? Groves widzi jedną drogę — choć mocno nietypową. „Joshua miałby szansę na wygraną, gdyby przejął styl Mike’a Tysona” — twierdzi były mistrz świata. Idąc tym tokiem myślenia, rzuca wręcz konkretną propozycję dla obozu Brytyjczyka. „Dlatego niezłym pomysłem byłoby zaprosić Mike’a do swojej drużyny” — sugeruje.
Po porównania z legendarnym pięściarzem z Brooklynu Groves sięga nie bez powodu — widzi u Joshui konkretne braki techniczne. „Brakuje mi trochę u niego sierpów z bliskiego półdystansu czy ciosów podbródkowych” — mówi. To właśnie te ciosy, charakterystyczne dla stylu Tysona, mogłyby dać AJ-owi narzędzie, którego dziś najbardziej mu brakuje przed starciem z większym i ciężej bijącym rywalem.
Na koniec Groves nie zostawia miejsca na niedopowiedzenia. „Ale stawiam wyraźnie na Fury’ego” — podsumowuje swoją prognozę były mistrz świata kategorii super średniej.