Na scenie w Londynie Alexia Putellas odebrała statuetkę, której nikt w sali nie mógł nazwać niespodzianką. Chwilę wcześniej organizatorzy ogłosili, że to właśnie Hiszpanka, a nie Ewa Pajor, zostanie laureatką kobiecej Złotej Piłki 2026. Dla Polki, która przez cały sezon ścigała się z nią punkt za punktem, był to moment goryczy tak bliskiej triumfu.
Pajor przyjechała do Londynu z bilansem, jakiego próżno szukać w jej dotychczasowej karierze. Z Barceloną sięgnęła w 2026 roku po cztery trofea, a w 46 meczach klubowych i reprezentacyjnych zapisała na swoim koncie 34 gole i osiem asyst. W Lidze Mistrzyń była wręcz nie do zatrzymania – 11 trafień dało jej tytuł najskuteczniejszej zawodniczki rozgrywek, a w finale dołożyła dublet. Mimo to musiała zadowolić się drugim miejscem w głosowaniu.
To i tak historyczny wynik dla reprezentantki Polski. Rok wcześniej w tym samym plebiscycie zajmowała ósmą pozycję, a w poprzednich edycjach plasowała się dopiero na 18. i 29. miejscu. Awans na podium to dowód, jak wiele zmieniła jej eksplozja formy w barwach Barcelony.
Trzecia Złota Piłka Putellas i ukłon w stronę byłych koleżanek
Zwyciężczyni dobrze znała swoją rywalkę z boiska – przez lata grały razem w Barcelonie, zanim Putellas latem przeniosła się do London City Lionesses. Dla Hiszpanki nagroda okazała się trzecią Złotą Piłką w karierze, po triumfach w 2021 i 2022 roku.
Odbierając trofeum, Putellas nie zapomniała o klubie, który ukształtował jej karierę. „Dziękuję moim koleżankom z drużyny. Nominowano mnóstwo zawodniczek Barcelony. Gra z wami to była przyjemność. Dziękuję Barcelonie, ta Złota Piłka jest dla was” – powiedziała ze sceny w Londynie.
Pajor zostaje z gorzką świadomością: nigdy wcześniej nie była tak blisko najwyższego trofeum. Statystyki z sezonu mówią same za siebie – poczwórna korona z Barceloną, 34 gole, koronę króla strzelców Ligi Mistrzyń i dublet w finale. Mimo to właśnie Putellas usłyszała swoje imię jako pierwsze.