Zespół Ekstraklasy, który jeszcze tydzień wcześniej cieszył się z wygranej, nagle przegrywa z drugoligowcem i wypada z pucharu – jak to możliwe? Korona Kielce przegrała w Warszawie z Polonią 1:2 i pożegnała się z rozgrywkami. To kolejny klub z najwyższej klasy rozgrywkowej, który odpadł w tej edycji pucharu.
Po meczu trener Korony, Robert Kolendowicz, nie szukał wymówek. Zamiast tłumaczyć porażkę, zaczął od gratulacji dla rywala: „Gratulacje dla zespołu Polonii, bo zagrała dobry mecz” – powiedział.
Według szkoleniowca problemem nie był brak okazji, lecz ich wykorzystanie. „Myślę, że stworzyliśmy wystarczającą liczbę sytuacji do tego, by zdobyć więcej bramek” – ocenił Kolendowicz. Przyznał też, że skuteczność jego zespołu była daleka od oczekiwanej: „Na pewno musimy poprawić naszą skuteczność, bo ona była dzisiaj mizerna” – stwierdził. Najlepiej te niewykorzystane szanse symbolizuje Mariusz Stępiński, który w pierwszej połowie nie strzelił żadnego gola, choć – jak wynika z przebiegu meczu – powinien zdobyć nawet trzy.
Słaby początek, który zaważył na losach meczu
Trener Korony nie kryje, że źle ocenia pierwsze minuty spotkania. „Nie podobało mi się to, jak rozpoczęliśmy pierwszą połowę” – powiedział Kolendowicz. Jak dodał, w tym fragmencie meczu jego zespół nie grał tak, jak powinien: „Jako zespół nie funkcjonowaliśmy w pierwszej połowie korzystnie” – zaznaczył.
To jednak nie znaczy, że trener zamierza wskazywać konkretnych winowajców. „Nie chcę szukać winnych w porażki, tak samo jak nie szukałem po zwycięstwie z GKS-em Katowice zawodników, którzy w tym meczu byli najlepsi” – podkreślił, przypominając wcześniejszy triumf Korony w pucharowym meczu z GKS-em Katowice. Ocenę gry opiera na innej zasadzie: „Dla mnie ponad indywidualną dyspozycją będzie zawsze zespołowość” – wyjaśnił trener.
Co do siły rywala Kolendowicz nie miał wątpliwości. „Widziałem bardzo mocny zespół, z dużą indywidualną jakością” – ocenił Polonię. Poszedł nawet dalej, wskazując warszawski klub jako głównego kandydata do promocji: „Wydaje mi się, że to główny kandydat do awansu do Ekstraklasy” – stwierdził.
Rozczarowanie pucharowym odpadnięciem nie zmienia faktu, że trener Korony myśli już o kolejnym wyzwaniu w lidze. „Następny mecz gramy już w poniedziałek w Lubinie” – przypomniał. Liczy przy tym na szybkie podniesienie się zespołu po porażce: „Liczę na reakcję zespołu po tym, co się dziś wydarzyło, ponieważ mieliśmy duże oczekiwania wobec Pucharu Polski” – podsumował Kolendowicz.