Jeszcze w poniedziałek Patrik Walemark był jednym z bohaterów meczu z Polską. W czwartek pakował już torbę do domu. Skrzydłowy Lecha Poznań opuścił zgrupowanie reprezentacji Szwecji z powodu infekcji – zaledwie kilka dni po tym, jak zaliczył asystę przy golu Viktora Gyokeresa na 3:0. 24-letni wahadłowy był wtedy jedną z najjaśniejszych postaci całego zespołu.
Problem okazał się jednak szerszy niż jeden pojedynczy przypadek. Na piątkowy mecz z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów selekcjoner nie będzie mógł liczyć aż na pięciu zawodników. Wirusem zarażeni są Yasin Ayari, Benjamin Nygren, Gustaf Lagerbielke, Elliot Stroud i właśnie Walemark.
Nie wszystkich dotknęło to jednak tak samo. Stroud i Walemark nie zagrają też w poniedziałek z Rumunią – obaj opuszczają zgrupowanie w całości. Ayari, Nygren i Lagerbielke przechodzą infekcję lżej. Odpadają tylko z meczu w Sarajewie z Bośnią i Hercegowiną, więc teoretycznie mogą jeszcze zdążyć wrócić do kadry na starcie z Rumunią.
Potter sięga po posiłki
Selekcjoner Graham Potter nie zwlekał. Na wirusową falę w kadrze odpowiedział od razu serią dodatkowych powołań. Pierwszy dołączył obrońca Eric Smith – zjawił się na zgrupowaniu już w środę wieczorem.
Nazajutrz rano Potter dociągnął skład o kolejne cztery nazwiska. Do Szwecji trafili Samuel Dahl z Benfiki, Hugo Bolin z Borussii Mönchengladbach, Felix Beijmo z FC Kopenhaga oraz Kena Sema z Pafos.
W Lechu Poznań liczy się przede wszystkim zdrowie własnego zawodnika. Klub przekazał, że Walemark wróci do treningów z drużyną, gdy tylko poczuje się lepiej.