Trzydzieści osiem meczów bez porażki. Tyle na koncie ma broniąca tytułu mistrza świata Hiszpania, a Anglia właśnie dostaje szansę, by przerwać tę serię – na własnym stadionie, tuż przed ogłoszeniem laureata Złotej Piłki. Odpowiedź na to pytanie pozna się na Wembley, gdzie towarzyskie starcie rozpocznie się o godz. 20:45.
To będzie pierwszy występ „La Roja” od czasu zdobycia mistrzostwa świata. Drużyny prowadzonej przez Luisa de la Fuente wciąż nikt nie potrafi pokonać w oficjalnym meczu – od blisko czterdziestu spotkań. Po drugiej stronie stanie Anglia Thomasa Tuchela, która ma niedokończoną sprawę z Hiszpanami. Ostatnie wielkie starcie tych dwóch reprezentacji, przegrany finał mistrzostw Europy, wciąż czeka na rewanż.
De la Fuente powołał na to zgrupowanie siedmiu piłkarzy FC Barcelony: Pau Cubarsiego, Erica Garcię, Rodriego, Pedriego, Daniego Olmo, Fermina Lopeza i Lamine’a Yamala. Ciekawostka – po stronie Anglii ich klubowym rywalem na boisku będzie kolega z szatni części z nich sprzed lat, Anthony Gordon. Nawet sam Wembley ma barcelońskie zabarwienie – to właśnie tam Duma Katalonii sięgała po pierwszy i czwarty Puchar Europy.
Cień Złotej Piłki nad Wembley
Nad meczem unosi się jeszcze zupełnie inny wątek. Lamine Yamal i Harry Kane należą do grona kandydatów do tegorocznej Złotej Piłki, a spotkanie na Wembley odbędzie się zaledwie dwa dni przed zakończeniem głosowania na tę nagrodę. Trudno wymyślić lepszą scenerię na ostatni pokaz formy przed werdyktem kapituły.
Tuchel przygotowuje się do meczu w mocno okrojonym składzie. Ze zgrupowania z powodu problemów zdrowotnych wypadli Declan Rice, Cole Palmer, Kobbie Mainoo, Marcus Rashford i Tino Livramento. Brak Rice’a boli najbardziej – to on był podstawowym zawodnikiem środka pola Anglii na mundialu. Palmer zmaga się jedynie z drobnym urazem mięśniowym. W ich miejsce do kadry dołączyli Morgan Gibbs-White i James Garner. Mimo tych ubytków Tuchel wciąż może liczyć na Harry’ego Kane’a, Jude’a Bellinghama, Bukayo Sakę i Anthony’ego Gordona.
Zmiany personalne dotknęły też stronę hiszpańską, choć w znacznie mniejszym wymiarze – głównie na poziomie numerów na koszulkach. Hiszpańska federacja opublikowała listę numerów, w której Fermin Lopez otrzymał „dziewiątkę”, przejmując ją po nieobecnym Gavim. Mikel Oyarzabal gra z numerem 21, a Ferran Torres z siódemką. Pau Cubarsi zamienił dotychczasowy numer 2 na numer 5, wcześniej należący do Marcosa Llorente, a „dwunastkę” po kontuzjowanym Pedro Porro przejął Marc Pubill.
De la Fuente na całe zgrupowanie powołał 26 zawodników, choć na mecz z Anglią może zgłosić maksymalnie 23. Poza kadrą meczową pozostali Ivan Fresneda, Victor Munoz i Roberto Fernandez. To zresztą dopiero rozgrzewka przed intensywnym oknem reprezentacyjnym – w jego trakcie Hiszpanie rozegrają cztery spotkania: z Anglią, dwukrotnie z Chorwacją oraz raz z Czechami.