„Nie jest jeszcze w formie. To nie jest Vinicius, który wygrywa pojedynki jeden na jednego, który zabija rywala, ale bardzo dużo pracuje” – tak Jose Mourinho podsumował występ swojego skrzydłowego po meczu z Interem Mediolan. Słowa padły w momencie, gdy Vinicius Junior coraz częściej ogląda mecz z ławki, nie z pierwszego składu.
Portugalski trener zmienił Brazylijczyka już czwarty raz z rzędu. W derbach z Atletico Madryt zdjął go w 54. minucie – Real przegrał to spotkanie 1:2, a Kylian Mbappe, w przeciwieństwie do Viniciusa, grał całe 90 minut. To nie był odosobniony przypadek. W meczu z Interem Mediolan Vinicius zszedł w 87. minucie, przeciwko Rayo Vallecano w 89., a ze spotkania z Elche zdjęto go już w 68. minucie.
Różnica w minutach między Mbappe i Viniciusem robi się z tygodnia na tydzień wyraźniejsza. Francuz rozegrał siedem pełnych meczów, Brazylijczyk tylko trzy. Mbappe ma już 720 minut na koncie, Vinicius – 652. Jak zauważa hiszpańska „Marca”, cierpliwość Mourinho do 26-letniego skrzydłowego zaczyna się kończyć.
Statystyki nie pomagają
Liczby nie stają po stronie Viniciusa. Po ośmiu spotkaniach ma na koncie jedną bramkę i trzy asysty, a to jedyne trafienie to rzut karny, który sam sobie wywalczył w meczu z Betisem. Dla porównania Mbappe strzelił już osiem goli w ośmiu meczach i jest najskuteczniejszym zawodnikiem Realu w tym sezonie.
W klubowej klasyfikacji strzelców Vinicius zajmuje dopiero piąte miejsce – za Mbappe, Jude Bellinghamem, Ardą Gulerem i Carlosem Espinem. Ten ostatni przypadek boli najbardziej: Espin wyprzedził Brazylijczyka w tabeli, choć w pięciu występach spędził na boisku łącznie zaledwie 26 minut.
Dla zawodnika, który jeszcze niedawno był twarzą ataku Realu Madryt, taki spadek formy i minut brzmi jak sygnał alarmowy. Mourinho na razie tłumaczy to pracą i brakiem dyspozycji, ale liczby i decyzje na ławce mówią coś więcej – o cierpliwości, której zapasy w Madrycie systematycznie się kurczą.