W piątek reprezentacja Polski rozpoczyna zmagania w dywizji B Ligi Narodów – rywalem będzie Bośnia i Hercegowina. Spotkanie odbędzie się na PGE Narodowym w Warszawie, gdzie piłkarze wybiegną na boisko o godzinie 20.45.
Selekcjoner Jan Urban nie krył, że w wyjściowej jedenastce znajdzie się kilka niespodzianek. „Wydaje mi się, że będziecie zaskoczeni jednym czy drugim zawodnikiem. Będzie o czym rozmawiać” – przyznał trener.
„Wydaje mi się, że będziecie zaskoczeni jednym czy drugim zawodnikiem. Będzie o czym rozmawiać”
Bułka faworytem, ale sprawa nie jest zamknięta
Najwięcej pytań przed zgrupowaniem budzi obsada bramki. Na pozycję numer jeden typowany jest Marcin Bułka – dobrze spisuje się ostatnio w saudyjskim NEOM SC.
Urban zastrzegł jednak, że nie on sam podejmuje tu ostateczną decyzję. Sztab szkoleniowy bramkarzy ma w tej kwestii sporo do powiedzenia, a selekcjoner – jak sam przyznał – rzadko wtrąca się w ich ustalenia. Chodzi o to, by wreszcie wskazać „jedynkę” – bramkarza pierwszego wyboru, o którym mówi się w kontekście kadry od dłuższego czasu. Właśnie temu ma służyć najbliższy cykl gier w Lidze Narodów.
Jedno selekcjoner wykluczył od razu. Ciągłe rotowanie bramkarzami mecz po meczu, jego zdaniem, niczego nie rozwiąże – wręcz przeciwnie, odsunie sztab od konkretnej decyzji. Plan działania podobno już powstał. Szczegółów jednak Urban na razie nie zdradza.
Jest jeszcze jeden element tej układanki. Żaden z powołanych bramkarzy nie ma za sobą dużego stażu reprezentacyjnego – i, jak zauważył Urban, sami zawodnicy doskonale zdają sobie z tego sprawę.