„Dzisiejszy poziom sędziowania był szokujący. Po prostu okropny. Robert jest faulowany, a oni pozwalają na kontynuowanie gry. To naprawdę zaskakujące, że piłkarze nie są chronieni” – powiedział Gregg Berhalter, trener Chicago Fire, na konferencji prasowej po meczu.
A wściekłość miała swój konkretny powód. Chicago Fire przegrało 1:3 z Philadelphią Union i tym samym urwało sobie dobrą serię – wcześniej zespół Berhaltera wygrał trzy mecze z rzędu.
Początek spotkania nie wskazywał jednak na żadną katastrofę. Fire prowadziło 1:0 po golu Marena Haile-Selassie, a Robert Lewandowski, obecny w wyjściowym składzie Chicago, zdążył rozegrać 68 minut, zanim zszedł z boiska.
Potem zrobiło się nerwowo. Jeszcze przed przerwą Jack Elliott zobaczył drugą żółtą kartkę, więc pierwszą połowę Chicago musiało dokończyć w dziesięciu. W drugiej odsłonie gra się posypała – Philadelphia strzeliła trzy gole w ciągu zaledwie 17 minut i odwróciła losy meczu.
Berhalter: sędziowanie było szokujące
Po końcowym gwizdku Berhalter nie owijał w bawełnę i wrócił do decyzji sędziego Ricardo Fierro. Według trenera arbiter nie reagował na faule wobec Lewandowskiego, mimo protestów ze strony jego zespołu. Zaraz jednak dodał zastrzeżenie: to nie jest jego ogólna ocena sędziowania w tym sezonie, bo przez większość roku arbitrzy, jak sam przyznał, spisywali się znakomicie.
Osobno skomentował też obie żółte kartki dla Jacka Elliotta. Pierwszą nazwał decyzją, którą trudno nawet uznać za faul, drugą – ewidentnym żółtym kartonikiem. Zwrócił przy tym uwagę na problem, który wraca jak bumerang: to kolejny mecz, w którym Chicago grało w dziesiątkę i nie zdołało utrzymać korzystnego wyniku.
Na długie rozpamiętywanie porażki czasu jednak nie będzie. Najbliższy mecz w MLS zespół Berhaltera rozegra w nocy z soboty na niedzielę, o godzinie 1:30, z New England Revolution – obecnie trzecią siłą Konferencji Wschodniej. Dalej w kalendarzu sezonu zasadniczego czekają jeszcze: Atlanta United 25 października, Orlando City 29 października, Colorado Rapids 1 listopada oraz Columbus Crew 7 listopada.