„Zespół z Grodziska Mazowieckiego” – to najkrótszy opis rywala, który w niedzielę zjawi się na Superauto.pl. Mowa o Pogoni, obecnym liderze Betclic 1. ligi. Naprzeciw niej stanie siódma w tabeli ekipa Waldemara Fornalika.
Na drugim froncie polskiej piłki w tym sezonie panuje wyjątkowa równość, a chorzowskie starcie to najlepszy tego dowód. Liderów od siódmej w tabeli ekipy Ruchu dzielą zaledwie trzy punkty. Po piątkowej wygranej Chorzowianie na moment wskoczyli nawet na trzecie miejsce, by finalnie osiąść na siódmej pozycji. Od dwóch zespołów powyżej dzieli ich tylko gorszy bilans bramek – różnica czysto kosmetyczna, bo w trakcie sezonu to właśnie bilans bramkowy decyduje o kolejności, a bezpośrednie starcia liczą się dopiero po jego zakończeniu.
Ruch w gazie, Pogoń traci punkty
Po przerwie na mecze reprezentacji forma Ruchu poszła wyraźnie w górę. Latem zespół Fornalika przeszedł solidną przebudowę kadry i efekty widać w ostatnich wynikach: 2:0 na wyjeździe z ŁKS-em w Łodzi, 3:0 u siebie z Odrą Opole. W trzech ostatnich kolejkach ligowych Chorzowianie nie stracili gola, a w dwóch październikowych meczach kontrolowali grę praktycznie od pierwszej do ostatniej minuty.
Pogoń z Grodziska Mazowieckiego wciąż prowadzi w tabeli, choć ostatnio zaczęła gubić punkty. W poprzedniej kolejce lider przegrał u siebie z Polonią Warszawa 0:1, tracąc decydującego gola w końcówce spotkania. Sygnał jasny: seria bez porażek może się chwiać w najmniej oczekiwanym momencie.
Dla 14-krotnego mistrza Polski to okazja, by dowieść, że powrót do gry na szczycie tabeli nie jest przypadkiem. Historia bezpośrednich starć zdaje się działać na korzyść gospodarzy. Niedzielny mecz będzie już piątym w historii między tymi klubami – a ich rywalizacja sięga 2021 roku, gdy obie ekipy jako beniaminkowie grały w 2. lidze. Pierwszy pojedynek w Grodzisku zakończył się remisem 1:1, ale w rewanżu Ruch rozbił Pogoń 4:1. W minionym sezonie oba spotkania zakończyły się identycznym wynikiem 2:2.
Pod względem kadrowym Fornalik nie ma przed niedzielą żadnych zmartwień – może sięgnąć po wszystkich zawodników. Do gry wraca też Agustin Coscia, argentyński napastnik, który po urazie mięśniowym doznanym na rozgrzewce przed meczem z ŁKS-em pauzował w dwóch ostatnich ligowych spotkaniach, a teraz jest już zdolny do gry.