„Nie chciałbym zbyt wiele o tym mówić, bo sprawa trwała bardzo długo i był to trudny okres dla mnie, dla mojej rodziny, dla klubu, zawodników i dla nas wszystkich. Mamy decyzję Komisji Ligi. Przyjmuję ją z pokorą” – powiedział Adrian Siemieniec, cytowany przez portal sport.tvp.pl.
Trenera Jagiellonii Białystok spotkała kara finansowa w wysokości 100 tys. zł. Do tego przyszedł zakaz prowadzenia zespołu w sześciu meczach Ekstraklasy. Jest też trzeci element sankcji – dwuletnie wykluczenie z zawodów Ekstraklasy, zawieszone na trzy lata.
Chodzi o wiadomości SMS oraz sędziów Arkadiusza Kamila Wójcika i Pawła Raczkowskiego. Sprawą zajęła się najpierw Komisja Dyscyplinarna PZPN, potem przejęła ją Komisja Ligi Ekstraklasy – i to ona ostatecznie wydała decyzję o karze.
Siemieniec: temat wyczerpałem
Trener zapowiedział, że na tym kończy publiczne komentowanie sprawy. „Nie oceniam, czy kara jest za mała, czy za duża. Wszystko, co miałem do powiedzenia, powiedziałem. Ze swojej strony temat wyczerpałem” – stwierdził.
Przyznał się do błędu. Przeprosił za całą sytuację. „W ostatnim okresie było za mało piłki, a za dużo spraw wokół niej i ja również dołożyłem do tego swoją cegiełkę. Teraz chcę całą energię przekuć w zespół” – dodał.
Swoje stanowisko, jak zaznaczył, tłumaczył już wielokrotnie – przed Komisją Dyscyplinarną, przed Komisją Ligi, w pisemnym oświadczeniu i przed kamerami. Kto usiądzie za niego na konferencjach pomeczowych na czas zakazu – tego jeszcze nie wiadomo.