Irlandia rozgromiła Izrael 3:0 w meczu Ligi Narodów UEFA. Spotkanie odbyło się w niedzielę, 27 września, na Nagyerdei Stadion w Debreczynie. Wynik szybko zszedł jednak na drugi plan – tego wieczoru bardziej niż piłka liczyły się gesty solidarności z Palestyną, jakie jeden po drugim prezentowali irlandzcy zawodnicy.
Zaczęło się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Gdy grano hymn Izraela, cała reprezentacja Republiki Irlandii stała ze spuszczonymi głowami. Kapitanowie obu drużyn nie podali sobie rąk i nie wymienili proporczyków – wbrew wieloletniej tradycji.
W 13. minucie wynik otworzył Troy Parrott, na co dzień napastnik Realu Betis. Po golu złożył dłonie w kształt serca i uniósł je ku niebu.
Prawdziwa burza rozpętała się jednak dwanaście minut później. W 25. minucie trzecią bramkę dla Irlandii strzelił rezerwowy Jack Moylan, zawodnik Cardiff City. Zaraz po trafieniu na 3:0 odwrócił się w stronę sektora z izraelskimi kibicami i pokazał im czarną opaskę – symbol pamięci o ofiarach walk.
„Po prostu klasa” – reakcje na gest Moylana
Brytyjski „The Irish Sun” nie owijał w bawełnę, opisując tę scenę: „Jack Moylan pokazuje izraelskim kibicom czarną opaskę, noszoną w dowód uznania dla wszystkich ofiar konfliktu w Gazie, po zdobyciu trzeciego gola dla swojego zespołu”.
Jack Moylan pokazuje izraelskim kibicom czarną opaskę, noszoną w dowód uznania dla wszystkich ofiar konfliktu w Gazie, po zdobyciu trzeciego gola dla swojego zespołu.
Korzenie tych gestów sięgają 7 października 2023 roku – dnia ataku Hamasu, który doprowadził do eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i skłonił Izrael do rozpoczęcia działań militarnych w Strefie Gazy. Mecz w Debreczynie pokazał coś więcej niż wynik: emocje związane z tą wojną od dawna nie mieszczą się w granicach regionu i regularnie trafiają na murawy stadionów w całej Europie.