„Byłem zaskoczony, nawet go nie widziałem. Rozmawiałem o czymś z zupełnie innym piłkarzem. Nie miał powodu się wtrącać” – tak Darko Curlinov opisał moment, w którym wyrzucony z boiska Ibrahima Camara wybiegł z tunelu i powalił go na ziemię. Do tego doszło po szalonym meczu Radomiaka z Pogonią Szczecin, który zakończył się wynikiem 3:4 dla gości.
Gospodarze dwukrotnie prowadzili w tym spotkaniu – najpierw 1:0, a później 2:1. I mimo to ostatecznie musieli uznać wyższość zespołu Oscara Garcii. Kluczowy moment nastąpił, gdy sędzia Bartosz Frankowski po konsultacji z VAR i obejrzeniu powtórek na monitorze anulował gola Radomiaka na 4:4. Wcześniej dopatrzył się faulu Fernanda Goure na Dimitriosie Keramitsisie.
Ta decyzja wywołała na boisku kilkunastominutową awanturę z udziałem piłkarzy obu zespołów. W jej trakcie Ibrahima Camara, zawodnik Radomiaka, pokłócił się z Alessandro Riccio o ustawienie piłki do wznowienia gry. Skończyło się faulem poza akcją na Włochu i czerwoną kartką dla Camary.
Cios w tunelu
Na tym jednak nie koniec. Camara ruszył w stronę szatni, lecz nagle wybiegł z tunelu i powalił Darko Curlinova z Pogoni. Z nagrania meczu wynika, że Gwinejczyk najpewniej wymierzył rywalowi cios. Drugiej czerwonej kartki dostać już nie mógł, bo wcześniej był wykluczony z gry – teraz sprawą zajmie się wydział dyscypliny, a Camarze grozi dyskwalifikacja na więcej niż dwa mecze.
Poszkodowany Curlinov nie krył zdumienia, relacjonując zdarzenie w strefie mieszanej. Dodał przy tym, że to nie jego rola oceniać kolegę po fachu. „Władze ligi muszą to przeanalizować i wyciągnąć odpowiednie konsekwencje. To nie moja rola, żeby decydować i oceniać, kto jaką karę powinien otrzymać. To jego błąd i sam musi poradzić sobie z konsekwencjami, skoro tak się zachował. Ja nie biorę tego do siebie, ponieważ to były emocje i gorączka momentu” – powiedział.
„To, co widzieliśmy pod koniec spotkania, nie miało nic wspólnego z piłką nożną i mam nadzieję, że nigdy więcej tego nie zobaczymy” – skomentował kapitan Pogoni Kamil Grosicki.
Trener Radomiaka John Carver na konferencji prasowej wolał nie odnosić się do zachowania i reakcji swojego zawodnika. I tak miał za sobą ciężki wieczór – jego zespół przegrał już piąty mecz z rzędu w PKO Ekstraklasie.