„Zbadajcie tych naprawdę dużych graczy, którzy robią na tym biznes” — tak tłumaczył się influencer Martin „Chapu” Martinez, kiedy internauci zaczęli dopytywać, skąd u niego nagle tyle biletów na ostatni mecz Lionela Messiego w reprezentacji Argentyny.
Messi rozegrał swój ostatni występ w narodowych barwach w nocy z 6 na 7 października czasu polskiego, w spotkaniu z Beninem. Mecz odbył się na Estadio Monumental w Buenos Aires i zamknął ponad dwie dekady gry gwiazdy w reprezentacji. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem w sieci zawrzało z innego powodu — na sprzedaż poszły bilety po cenach, które z nominałem miały już bardzo niewiele wspólnego.
Cennik przez WhatsAppa
Martin „Chapu” Martinez, obserwowany na Instagramie przez ponad milion osób, opublikował wpis, w którym chwalił się dostępem do biletów w różnych sektorach stadionu. Szczegółowy cennik rozsyłał już nie publicznie, a przez WhatsAppa. Różnica między ceną z oficjalnej kasy a tym, co proponował rynek wtórny, rzucała się w oczy. Najtańsze wejściówki w legalnej sprzedaży kosztowały 90 tys. peso argentyńskich. Te same miejsca w nieoficjalnym obrocie wyceniano od 600 tys. peso — to podwyżka o około 567 proc. Jeszcze drastyczniej wyglądało to w droższych sektorach: bilety o nominalnej cenie od 180 do 480 tys. peso trafiały do ofert odsprzedaży za ponad 1,5 mln peso.
Gdy fala krytyki w sieci przybrała na sile, Martinez zmienił ton. Przekonywał, że sam kupił bilety od pośrednika i doliczył do nich jedynie 20 tys. peso, a cały proceder odsprzedaży biletów miał go nie dotyczyć — stanowczo zaprzeczył udziałowi w zorganizowanym schemacie. W tej samej sprawie argentyńskie media wymieniały również nazwiska Dory Caamano, Maite Arruzy i influencerki znanej jako Sofi de River, łącząc je z promowaniem dostępu do biletów na mecz.
Argentyńska federacja piłkarska (AFA) szybko odcięła się od całej sprawy. Jej przedstawiciele podkreślali, że za sprzedaż biletów odpowiada zewnętrzna firma, a część wejściówek krążących w internecie może być zwyczajnie podrobiona. W Buenos Aires odsprzedaż biletów z zyskiem jest prawnie zakazana i grozi za nią grzywna albo nawet areszt. Nie powstrzymało to jednak handlu, który rozkręcił się tuż przed historycznym pożegnaniem Messiego z kibicami w kraju.