Rywal zajmuje 121. miejsce w rankingu FIFA, Rosja jest 35.. Jak więc zachwycać się wygraną 6:0? W Rosji odpowiedź brzmi prosto: entuzjastycznie. Reprezentacja pokonała Namibię 6:0 w meczu towarzyskim, a wynik ten wywołał falę euforii w tamtejszych mediach.
Spotkanie miało swój wymiar historyczny jeszcze przed pierwszym gwizdkiem – to był pierwszy mecz reprezentacji Rosji rozegrany w Jekaterynburgu. Na przełamanie trzeba było jednak poczekać. Wynik otworzył dopiero Leczi Sadułajew w 37. minucie. Po przerwie gospodarze ruszyli z kopyta i dołożyli jeszcze cztery gole – strzelali Daniło Prucew, Konstantin Tiukawin, Maksim Głuszenkow i Maksim Pietrow. Ostatnie trafienie meczu było przypadkowym prezentem od rywala: samobójczym golem bramkarza Namibii Kamaijandy Ndisiro.
Euforia z zastrzeżeniami
Były prezes rosyjskiej federacji piłkarskiej Wiaczesław Kołoskow nie szczędził pochwał – drugą połowę meczu nazwał „czystą przyjemnością”. Chłodniej do wyniku odniósł się selekcjoner Walerij Karpin. „Rywal mnie nie zaskoczył, ale mnie ucieszył. Nie ma co oszukiwać, są poniżej poziomu reprezentacji Rosji” – powiedział trener po meczu.
Rywal mnie nie zaskoczył, ale mnie ucieszył. Nie ma co oszukiwać, są poniżej poziomu reprezentacji Rosji
Karpin dodał jednak, że spotkanie miało wartość szkoleniową – Namibijczycy próbowali wychodzić spod pressingu krótkimi podaniami, co dało sztabowi materiał do dalszej analizy. Znacznie mniej dyplomatyczny był były reprezentant Rosji Władimir Ponomariow. Nazwał Namibię „podwórkową drużyną” i otwarcie zapytał, jaki jest sens organizowania takich sparingów.
Na kolejny test Rosjanie nie będą czekać długo – 6 października zmierzą się z Nigerią w Niżnym Nowogrodzie. I to starcie, przy 35. miejscu Rosji w rankingu FIFA, powie o tej kadrze znacznie więcej niż sparing z zespołem zajmującym 121. miejsce w świecie.