„Pierwszoligowa Lechia przegrała z Jagiellonią Białystok aż 0:6″ – takimi słowami świadkowie starcia w Pucharze Polski opisywali to, co zobaczyli w Gdańsku. Dla zespołu z pierwszej ligi wieczór do zapomnienia. Dla drużyny Adriana Siemieńca – występ jak z marzeń.
Lechia Gdańsk przegrała z Jagiellonią Białystok 0:6. Bohaterem spotkania, rozegranego w Gdańsku, był Ousmane Sow – autor hat-tricka.
Gości na prowadzenie wyprowadził Nik Prelec, Słoweniec w barwach Jagiellonii. Zaledwie sześć minut później na listę strzelców wpisał się Sow, podwyższając dla białostoczan po podaniu Tomasza Wójtowicza. Lechia, broniąca się bramkarzem Szymonem Weirauchem, na chwilę złapała nadzieję na kontaktowe trafienie – choć w zupełnie nietypowych okolicznościach. Sławomira Abramowicza, pilnującego siatki Jagiellonii, niemal pokonał strzałem samobójczym Apostolos Konstantopoulos.
Sow dopełnia dzieła, Rallis stawia kropkę nad i
Po przerwie Jagiellonia nie odpuściła. Chwilę po zmianie stron Sow wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i ustalił wynik na 3:0. Czwartego gola dla przyjezdnych dołożył Jesus Imaz. Komplet trafień w swoim indywidualnym występie Sow dopełnił, strzelając trzeciego gola w meczu – i swojego drugiego – fenomenalnym uderzeniem w samo okienko.
Ostatnie słowo należało do rezerwowego. Dimitris Rallis, który wszedł na boisko z ławki, ustalił wynik na 6:0, wykorzystując sytuację sam na sam z Weirauchem.
Awans Jagiellonii powiększa grono klubów Ekstraklasy w 1/8 finału Pucharu Polski. Do Rakowa Częstochowa, Górnika Zabrze i Wisły Płock dołączyła właśnie drużyna z Białegostoku. Stawkę mogą jeszcze powiększyć Radomiak Radom, Korona Kielce i Śląsk Wrocław.
Tu nie chodzi tylko o prestiż. Triumf w Pucharze Polski gwarantuje udział w IV rundzie eliminacji Ligi Europy, co w praktyce oznacza automatyczną kwalifikację do fazy ligowej Ligi Konferencji.
Nie wszędzie jednak triumfowali faworyci. Tego samego dnia w Tarnobrzegu doszło do niespodzianki – przypomnienie, że puchar wciąż bywa nieprzewidywalny, nawet po takiej gdańskiej demolce.