10 września Tymoteusz Puchacz wybiegł w podstawowym składzie na mecz życia. Na Old Trafford, w barwach Sabah FK, 27-letni obrońca zadebiutował w Lidze Mistrzów przeciwko historycznemu rywalowi – Manchesterowi United.
Dla piłkarza, który latami przebijał się przez europejskie ligi, był to moment spełnienia zawodowego marzenia. Gra na jednym z najsłynniejszych stadionów świata, w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach kontynentu – to cel, do którego dążył od dawna.
Sportowo wieczór nie należał jednak do udanych. Sabah FK nie postawił oporu gospodarzom i przegrał gładko 0:4.
Mimo wysokiej porażki zespołu sam Puchacz zaliczył solidny występ w defensywie. Zdarzyło mu się 2-3 razy zawahać i nie zdążyć wrócić do obrony na czas. Przy żadnej z czterech straconych bramek nie można go było jednak wprost obwinić.
Debiut w wieku 27 lat pokazuje, że droga do Ligi Mistrzów bywa długa i kręta. Dla Puchacza wyjście na murawę Old Trafford, nawet w przegranym meczu, było spełnieniem celu, do którego dążył przez całą karierę.