78. minuta, Coventry City prowadzi z Newcastle United 2:1. Na boisko wchodzi Ellis Simms. Napastnik zaczynał ten mecz na ławce – Frank Lampard w wyjściowym składzie postawił na 19-letniego Sidikiego Cherifa. Trzy minuty później Simms po raz pierwszy dotyka piłki w tym meczu. I od razu ją wpakowuje do siatki.
Akcja nie była specjalnie skomplikowana. Piłkę od Brandona Thomasa-Asante Simms przejął na skraju pola karnego Newcastle, uderzył – bramkarz Lukas Hornicek nie miał żadnych szans. Ostatecznie Coventry rozbiło rywala 4:1, a czwartego gola dopisał sobie Stephen Mfuni. Dla zespołu Lamparda to skok na 14. miejsce w tabeli Premier League – sześć punktów na koncie i trzypunktowa przewaga nad strefą spadkową.
Sam gol mógłby przejść jako jedna z wielu historii weekendu w Premier League. Ale Simms od pewnego czasu jest też bohaterem innej rozmowy – o reprezentacji Polski. Napastnik złożył już dokumenty potrzebne do wydania polskiego paszportu w konsulacie w Manchesterze. Podstawą jest babcia Simmsa ze strony mamy, urodzona w Polsce.
Temat nie jest nowy – wraca jak bumerang. Media pisały o możliwej grze Simmsa dla Polski już w grudniu 2021 roku, gdy był zawodnikiem Evertonu. Miał wtedy, oprócz Polski, także opcję gry dla Anglii lub Jamajki. Cztery lata później sprawa nabrała realnego tempa, i to na kilka miesięcy przed kluczowymi meczami kadry.
Co na to PZPN
Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban nie zamyka drzwi. „Jeśli uznamy, że może pomóc reprezentacji, to wtedy go powołamy. To dla mnie normalne, że zawodnicy, którzy mają polskie korzenie, mają prawo być traktowani tak, jak każdy inny Polak z polskim paszportem” – powiedział.
Adrian Mierzejewski, dyrektor techniczny reprezentacji Polski, idzie krok dalej, gdy opisuje samego zawodnika. „Ellis ma polskie korzenie, złożył już dokumenty w konsulacie i czeka na polski paszport. Jesteśmy otwarci na to rozwiązanie, natomiast spokojnie czekamy na rozwój zdarzeń. To wysoki, silny napastnik. Ma dobre wykończenie w polu karnym, potrafi się zastawić, utrzymać przy piłce, zbić ją z powietrza do boku i pójść na dośrodkowanie. Dużo pracuje dla drużyny i co najważniejsze: umie strzelać gole. Nie traktujemy go jako zbawienia reprezentacji, ale daje nam inne możliwości” – ocenił.
Nie wszyscy w polskiej piłce patrzą na to równie optymistycznie. Maciej Chorążyk, szef skautingu zagranicznego w PZPN, przyznaje, że dotąd inicjatywa leżała głównie po stronie związku, nie rodziny zawodnika. „To skomplikowana sprawa. Rodzina nie poczyniła żadnych kroków, żeby skompletować dokumenty. Nasz skaut jest z rodziną Simmsa na łączach, ale z ich strony nie ma inicjatywy. Ellis miał dużo czasu, żeby cokolwiek zrobić i nie zrobił nic, więc nie byłbym optymistą” – mówił Chorążyk.
Złożenie dokumentów w konsulacie w Manchesterze może więc być sygnałem, że coś wreszcie się ruszyło. A terminy nie czekają: Polska zagra w Lidze Narodów z Rumunią 14 listopada, trzy dni później ze Szwecją. Nie jest wykluczone, że właśnie na to zgrupowanie trafi powołanie dla Simmsa. Gol z Newcastle przy pierwszym kontakcie z piłką i rosnąca pozycja Coventry w tabeli Premier League – to wszystko gra teraz na jego korzyść.