Jakub Kamiński zszedł z boiska już w 24. minucie meczu reprezentacji Polski z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów. Powód? Naciągnięty mięsień przywodziciela.
Na pomeczowej konferencji selekcjoner Jan Urban starał się studzić emocje – przekonywał, że kontuzja nie powinna wykluczyć skrzydłowego na długo. Od razu jednak dodał, że w pozostałych meczach kadry Kamiński już nie zagra.
„Nie naderwał, ale naciągnął tak mocno, że podejrzewam, że nie będzie to długa kontuzja, natomiast wyklucza go z pozostałych meczów”
Nazajutrz przyszło oficjalne potwierdzenie – Kamiński opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski. Zawodnik wrócił do Lizbony, gdzie na co dzień gra w barwach Benfiki.
Głos w sprawie zabrał też portugalski „Record”, który opisał aktualny stan zdrowia 24-letniego Polaka. Z ustaleń tamtejszych dziennikarzy wynika, że jego udział w najbliższym meczu ligowym z Vitorią Guimaraes stoi pod znakiem zapytania.
Kamiński jest już w klubie, ale nie ma pewności, czy zdąży dojść do siebie przed sobotnio-niedzielnym starciem. Jego stan ma być monitorowany przez cały tydzień – ostateczna decyzja o ewentualnym powrocie zapadnie dopiero bliżej terminu meczu.
Sprawy nie ułatwia to, że w obecnym sezonie 2026/27 Polak rozegrał w lidze portugalskiej zaledwie jedno spotkanie. Benfica zagra z Vitorią Guimaraes w niedzielę o godzinie 19 na Estadio da Luz.