„Jest bardziej niż kiedykolwiek otwarty” na sprzedaż klubu – tak francuski dziennik „L’Equipe” opisuje obecne nastawienie Waldemara Kity, polskiego biznesmena i właściciela FC Nantes. Na jego biurku wylądowały już trzy konkretne oferty zakupu klubu, donosi gazeta.
Kita przejął Nantes w 2007 roku. Od tego czasu minęło niemal dwie dekady. Klub przeżywa dziś jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii. W zeszłym sezonie drużyna spadła z Ligue 1, a obecnie zajmuje przedostatnie miejsce w Ligue 2, drugiej sile francuskiego futbolu.
Sportowe kłopoty to jednak tylko część układanki. Kita od lat jest skonfliktowany z kibicami klubu, a ostatnio protesty przeciwko niemu wyraźnie przybrały na sile.
Trzy oferty z trzech różnych stron świata
Jak informuje „L’Equipe”, pierwsza propozycja zakupu FC Nantes napłynęła od inwestora z Bliskiego Wschodu. Drugą złożył amerykański fundusz inwestycyjny. Trzecią – grupa francuskich przedsiębiorców. Gazeta nie podała kwot, jakie padły w rozmowach, nie wiadomo też, jak na te propozycje zareagował sam Kita.
Francuscy dziennikarze zwracają uwagę na jeden szczegół, który odróżnia obecne oferty od typowych transakcji na europejskim rynku piłkarskim: żaden z trzech zainteresowanych podmiotów nie planuje włączenia Nantes do większej sieci klubów należących do jednego właściciela – modelu multi-club ownership, który w ostatnich latach zdominował rynek transferowy.
To nie pierwsze doniesienia o możliwej zmianie właściciela klubu z Loary-Atlantyckiej. Wcześniej media pisały o ofertach napływających z Wielkiej Brytanii, a w jedną z nich miał być zaangażowany sam David Beckham, dziś właściciel amerykańskiego Interu Miami.
Od okulistyki do piłki nożnej
Waldemar Kita urodził się w 1957 roku w Szczecinie. Jako nastolatek wyjechał do Francji, gdzie zbudował karierę w branży okulistycznej. Sprzedaż firmy Corneal w 2006 roku – za którą, jak wskazują francuskie raporty, miał zainkasować od 145 do 180 mln euro – dała mu kapitał na przejęcie FC Nantes rok później.
Bilans jego 19-letnich rządów w klubie trudno jednak obronić. Drużyna spadała z francuskiej elity dwukrotnie – w 2009 i 2026 roku, a na ławce trenerskiej zdążyło się zmienić aż 24 szkoleniowców. Te liczby tłumaczą, dlaczego kibice od lat domagają się jego odejścia – i dlaczego trzy oferty z trzech różnych kontynentów mogą wreszcie oznaczać koniec pewnej epoki.