94:96 po dogrywce — tak zakończył się mecz Polski z Niemcami w eliminacjach mistrzostw świata w koszykówce. Początek spotkania był dla biało-czerwonych koszmarny: pierwszą kwartę oddali rywalom 15:28. Za tę przewagę gospodarzy odpowiadał przede wszystkim Maodo Lo, który miał wybitny fragment gry — celne podania, skuteczne trójki, jednym słowem dzień, w którym wszystko mu wychodziło.
Polacy jednak się nie poddali. To Andrzej Pluta zaczął odrabiać straty, pomagając zbliżyć wynik do 70:72. Przewaga Niemców topniała w oczach, aż w regulaminowym czasie padł remis 83:83. Bez zwycięzcy po czterech kwartach nie było wyjścia — trzeba było grać dogrywkę.
Dramatyczna dogrywka
Dodatkowe pięć minut znów zaczęło się źle dla Polaków. Strata sięgnęła siedmiu punktów, zanim biało-czerwoni zdołali wyrównać na 94:94. W końcówce to jednak Niemcy zachowali zimną krew i wyszli z tego starcia zwycięsko, 94:96.
Charakteru Polakom nie brakowało, walczyli do ostatniej akcji — ale to nie wystarczyło, by zapewnić sobie awans na mistrzostwa świata już po tym meczu. O kwalifikację reprezentacja będzie musiała powalczyć w kolejnych spotkaniach eliminacyjnych.