Pireus, środowy wieczór: „Jagiellonia Białystok nie zapunktowała do rankingu krajowego UEFA w przegranym 1:2 meczu z Olympiakosem”. Brzmi jak jedna linijka ze sprawozdania, ale to właśnie ona wyjaśnia, czemu Polska w tabeli koszyków UEFA znów straciła punkt przewagi.
Jagiellonia, prowadzona przez Adriana Siemieńca, prowadziła w meczu z Olympiakosem Pireus. Gospodarze jednak odwrócili wynik na 2:1 i ostatecznie białostoczanie zeszli z boiska pobici 1:2. To był zresztą debiut Jagiellonii w fazie ligowej Ligi Europy – niełatwy, jak widać.
Tego samego wieczoru inny środkowoeuropejski klub poradził sobie dużo lepiej. Sparta Praga wyjechała do Erewania i rozniosła tam Ararat-Armenię 4:1. Skutek jest prosty do policzenia: w rankingu krajowym UEFA za lata 2021-2026 Czechy zrównały się z Polską – po 45,125 punktu z każdej strony.
Porażka Jagiellonii ma jeszcze jedno następstwo – nie udało się skrócić dystansu do Grecji. Liga grecka podniosła swój dorobek do 44,612 punktu dzięki zwycięstwu Olympiakosu, a różnica między Polską a Grecją wynosi teraz już tylko 0,513 punktu. Margines wciąż daje Ekstraklasie przewagę, ale kurczy się z tygodnia na tydzień.
Na szczycie rankingu bez zmian. Anglia prowadzi z współczynnikiem 103,352, dalej Włochy (88,303), Hiszpania (83,243), Niemcy (81,545) i Francja (69,153). Niżej Portugalia z 65,350 punktu, Belgia z 59,050, Holandia z 52,562 oraz Turcja z 49,875.
Dlaczego miejsce 10-12 ma znaczenie dla Polski
Po środowych meczach na 10. miejscu usiadły Czechy z 45,125 punktu, a Polska zsunęła się na 11. pozycję z identycznym wynikiem. Za nią Grecja na 12. miejscu z 44,612 punktu, a jeszcze niżej Norwegia (38,612), Dania (38,306) i Cypr (34,693).
To nie są suche cyfry do przeglądania po śniadaniu. 10. miejsce w rankingu UEFA otwiera mistrzowi kraju drzwi bezpośrednio do fazy ligowej Ligi Mistrzów – bez udziału w eliminacjach. 12. pozycja daje inny pakiet: dwa kluby w eliminacjach Ligi Mistrzów, dwa w eliminacjach Ligi Europy i jeden w eliminacjach Ligi Konferencji. Jest i dłuższy horyzont – utrzymanie się w pierwszej dwunastce pozwoliłoby Polsce zachować w 2028 roku taki stan posiadania, jaki przewidziano na 2027 rok.
Kolejna okazja, by dopisać punkty do polskiego współczynnika, nadejdzie już w czwartek. Lech Poznań gra na wyjeździe z Crystal Palace, początek o 21. Od tego meczu może zależeć, czy Ekstraklasa odzyska przewagę nad Czechami, czy pogoń Greków zrobi się jeszcze bardziej realna.