W sobotę, 15 sierpnia, portal meczyki.pl podał, że dwóch piłkarzy Lecha Poznań już od tygodnia czeka w Afryce na wydanie wiz. Terry Yegbe i Yannick Agnero zabrakło w kadrze na rewanżowy mecz z KI Klaksvik na Wyspach Owczych – powodem miały być właśnie kłopoty z formalnościami wizowymi.
Sam mecz Lech rozstrzygnął bez większych problemów, wygrywając 5:0 i żegnając farerski klub z dalszej rywalizacji. Poznaniacy są dziś o krok od awansu do fazy ligowej Ligi Europy. Teraz na ich drodze stanie FC Thun 1898. Pierwsze starcie odbędzie się w Poznaniu, rewanż zaplanowano na 27 sierpnia, już na terenie mistrza Szwajcarii.
Zanim jednak dojdzie do konfrontacji ze Szwajcarami, klub musi rozwiązać sprawę, która wyszła daleko poza boisko. Zainteresował się nią wiceminister spraw zagranicznych – w krótkim wpisie na platformie X odniósł się do doniesień o problemach wizowych piłkarzy Lecha.
Muszę – jako kibice „Kolejorza” od pół wieku, który wielokrotnie klub wspierał, jasno zastrzec, że wizy przyznają nie ministrowie, konsulowie – zgodnie z prawem RP, procedurami i na podstawie dokumentów
Czas ucieka przed pierwszym meczem
Deklaracja wiceministra niczego jednak nie przyspiesza – zegar tyka dalej. Do pierwszego spotkania z FC Thun w Poznaniu zostało niewiele dni, a los Yegbe i Agnero wciąż zależy od zakończenia procedury wizowej w Afryce. Dla sztabu Lecha to dodatkowa niewiadoma tuż przed najważniejszym dwumeczem sezonu, który może zdecydować o wejściu klubu do fazy ligowej Ligi Europy.