Glasgow Rangers przystępują do dwumeczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy z Jagiellonią Białystok w stanie, który trudno inaczej nazwać niż kryzysem. Kontuzje, transferowe zawirowania i problemy wizowe doprowadziły do sytuacji, w której na pozycji środkowego obrońcy szkocki klub dysponuje dosłownie jednym nominalnym zawodnikiem.
Pierwszy mecz rozegrany zostanie 6 sierpnia na stadionie przy Słonecznej, z pierwszym gwizdkiem o godzinie 18:00. Po drugiej stronie stanie Jagiellonia prowadzona przez Adriana Siemieńca — i to właśnie białostoczanie mają dziś powody do optymizmu.
Jeden stoper na cały dwumecz
Jedynym nominalnym środkowym obrońcą zdolnym do gry pozostaje 24-letni reprezentant Nigerii Emmanuel Fernandez. Tyle. To cała dyspozycyjna kadra Rangersów na tę pozycję.
Ben Godfrey nabawił się urazu w ligowym meczu z Dundee, który zakończył się remisem 1:1. W optymistycznym scenariuszu wróci za dwa lub trzy tygodnie — czyli długo po tym, jak oba spotkania z Jagiellonią zostaną już rozstrzygnięte. John Souttar jest poza kadrą i o krok od zmiany barw klubowych.
Jakby tego było mało, dochodzi jeszcze jeden absurd. Olwethu Makhanya, południowoafrykański stoper sprowadzony za trzy miliony funtów, wciąż czeka na przyznanie wizy i według doniesień ominie najbliższy dwumecz europejskich pucharów. Miliony wydane, zawodnik niedostępny.
Według „Daily Record” nowy szkoleniowiec Derek McInnes — który przejął stery w klubie od początku sezonu 2026/27 — na środku defensywy najprawdopodobniej wystawi Dujona Sterlinga lub Rossa McCroriego, czyli któregoś z prawych obrońców grającego nie na swojej pozycji. McInnes domaga się pozyskania co najmniej dwóch nowych zawodników na tę pozycję, ale żaden transfer nie zmaterializuje się przed pierwszym gwizdkiem w Białymstoku.
Kłopotów jest więcej. Oliver Antman pożegnał się już z klubem, a przyszłość Nico Raskina stoi pod znakiem zapytania — pomocnik wzbudza zainteresowanie większych klubów po udanych występach na mundialu.
Jagiellonia również nie weszła w nowy sezon bez strat. Po ostatniej kampanii odeszli m.in. Afimico Pululu, Bartłomiej Wdowik i Bartosz Mazurek. Jest jednak atut, który może okazać się kluczowy: Niki Prelec zdążył już strzelić dwa gole w dwóch pierwszych meczach sezonu. Białostoczanie mają na kogo liczyć w ataku — i trafili na rywala, który defensywnie ledwo się trzyma kupy.