Szatnia San Siro. Kilkadziesiąt minut po końcowym gwizdku. Barcelona właśnie odpadła w półfinale Ligi Mistrzów 2024/2025, a Gerard Martín siedzi zapłakany – nie może się otrząsnąć z emocji. I wtedy obok niego siada Wojciech Szczęsny.
Polski bramkarz nie przeszedł obok tego obojętnie. „Usiadł obok mnie i zapytał, dlaczego płaczę. Powiedział, żebym spojrzał, gdzie byłem półtora roku wcześniej i co od tamtej pory osiągnąłem. Przypomniał mi też, że w swojej karierze przegram jeszcze wiele meczów, ale najważniejsze będzie to, co uda mi się osiągnąć” – zdradził Martín w rozmowie z „Sportem”.
To tylko fragment dłuższej rozmowy, w której hiszpański obrońca opowiedział o swojej błyskawicznej drodze z UE Cornellà do roli ważnego ogniwa pierwszego zespołu Barcelony. Mecz z Interem – mimo przegranej i łez w szatni – sam ocenia dziś jako jeden z kluczowych momentów kariery. „Ze względu na okoliczności i znaczenie tego meczu myślę, że mogło to być spotkanie, w którym się ugruntowałem. Prawdopodobnie był to mój najlepszy mecz” – przyznał. W tamtym starciu zanotował dwie asysty.
Z lewej obrony na środek
Przez większość kariery Martín grał głównie na lewej stronie defensywy. Zmiana przyszła podczas letniego tournée Barcelony po Azji – to wtedy Hansi Flick zdecydował się wypróbować go na środku obrony. Dla 23-latka to kolejny krok w rozwoju, a klub chce go teraz nagrodzić: Barcelona pracuje nad przedłużeniem jego kontraktu.
Sam zawodnik nie kryje, że czuje się w klubie u siebie. „Niedługo rozegram setny mecz, więc mam nadzieję, że będzie kolejnych sto. I następne” – mówił. Zapytany, czy podpisałby z Barceloną dożywotni kontrakt, odpowiedział bez wahania: „Tak. Oczywiście musiałbym sobie na niego zasłużyć, ale tak. Na razie wszystko idzie dobrze”.
W wywiadzie nie zabrakło też słów o najsłynniejszym koledze z szatni. Lamine Yamal nazwał Martína jednym z najbardziej niedocenianych zawodników Barcelony, a obrońca odwzajemnił się komplementem. „Ludzie z zewnątrz mogą mieć inne wyobrażenie o tym, jaki jest naprawdę. Ja widzę go każdego dnia i wiem, że jest bardzo dojrzały i, choć może się tak nie wydawać, pokorny. Zasłużył na wszystko, co osiąga” – ocenił Yamala.
Na koniec Martín odniósł się do oczekiwań wobec zespołu w nowym sezonie Ligi Mistrzów. „Szczerze mówiąc, jest mi obojętne, czy mamy łatkę faworyta. Naszym celem pozostaje wygranie Ligi Mistrzów” – zadeklarował obrońca Barcelony.