3:0 ze Szwecją w 1/16 finału. Trzy gole, zero straconych. Tyle wystarczyło, żeby historia futbolu musiała przepisać swoje tablice — Didier Deschamps jako pierwszy trener w dziejach wygrał 17 meczów na mundialu. Rekord, który przez blisko pół wieku wyglądał jak ściana nie do przebicia, właśnie runął.
Poprzeczka wisiała tam od dekad. Helmut Schön, prowadząc reprezentację RFN w latach 1964–1978, zatrzymał się na 16 zwycięstwach na mistrzostwach świata. Przez niemal pięćdziesiąt lat nikomu nie udało się go dogonić — aż do meczu Francji z Irakiem na obecnym turnieju, kiedy 57-letni Deschamps wyrównał ten wynik. Szwecja była już krokiem dalej. I tym razem nie chodziło o wyrównanie.
Rekord zdobyty w cieniu żałoby
Droga Francji przez MŚ 2026 nie przebiegała wyłącznie na boisku. W meczu z Norwegią, który Les Bleus wygrali 4:1, Deschamps nie było na ławce trenerskiej. Selekcjoner stracił matkę. Drużyna wygrała mimo jego nieobecności — i trudno o lepszy dowód na to, co przez lata zbudował w tej reprezentacji.
Deschamps prowadzi Francję od 2012 roku. W tym czasie sięgnął z nią po mistrzostwo świata w 2018 roku. Trzynaście lat po objęciu posady dopisuje do swojego CV coś, czego nie ma nikt inny — absolutny rekord zwycięstw na mundialach wśród selekcjonerów.
Przed nim co najmniej jeden mecz więcej. 4 lipca Francja zagra z Paragwajem w 1/8 finału. Każde kolejne zwycięstwo będzie już tylko pogłębiać przepaść między Deschampsem a resztą historii.