„Były momenty, z których możemy być dumni, ale trudno podnosić to słowo 'duma’ po porażce” – powiedział po meczu Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii Białystok. Jego zespół przegrał na wyjeździe z Olympiakosem Pireus 1:2 w Lidze Europy. A prowadził – w pewnym momencie meczu.
To był pierwszy występ Jagiellonii w rywalizacji Ligi Europy w tym sezonie. Białostoczanie zdążyli rozbudzić nadzieje – swoje i kibiców – wychodząc na prowadzenie, ale utrzymać korzystnego wyniku do końca się nie udało. „W Lidze Europy jest wysoki poziom, ale nie możemy cieszyć się tylko z momentów, a szukać punktów, ponieważ moim zdaniem remis był w naszym zasięgu” – ocenił Siemieniec.
Trener nie kryje, że drugą bramkę Jagiellonia straciła po prostym błędzie. „Mogliśmy ustrzec się prostych błędów przy bramkach, ponieważ znacznie trudniejsze sytuacje wybroniliśmy. Na tym poziomie przeciwnik potrafi to wykorzystać błyskawicznie” – zauważył.
Kluczowy fragment między 15. a 43. minutą
Siemieniec wskazał konkretny odcinek meczu, w którym – jak sam ocenia – rozstrzygnęły się losy spotkania. „To był fragment, z którego mogliśmy wycisnąć więcej niż 1:0. Wtedy byłoby nam łatwiej zarządzać wynikiem i wytrzymać intensywność drugiej połowy” – powiedział, mając na myśli okazje między 15. a 43. minutą.
Po przerwie inicjatywę przejął Olympiakos. „Wydaje mi się, że tu była główna różnica w intensywności. Dlatego Olympiakos doprowadził konsekwencją do gola na 2:1” – przyznał szkoleniowiec Jagiellonii, wskazując na spadek tempa swojego zespołu w drugiej połowie.
Na roztrząsanie porażki czasu nie ma zbyt wiele – już w niedzielę o 17:30 Jagiellonia zagra u siebie z Legią Warszawa w lidze. „Nie ma za dużo czasu, żeby przeżywać. W niedzielę trzeba wygrać u siebie z Legią. Szkoda, ale nie ma co gdybać, chociaż mam poczucie, że mogliśmy zrobić więcej, żeby zapunktować” – podkreślił Siemieniec, dla którego zwycięstwo z warszawskim klubem jest teraz priorytetem.
Trener zapowiada, że kolejne tygodnie nie będą łatwiejsze. „Cała jesień będzie z trudnym terminarzem i przeciwnikami, także wymagania wobec nas są duże. Wypada nam teraz odpowiedzieć na ostatnie porażki na własnym stadionie, żeby doczłapać się do góry tabeli” – zaznaczył, odnosząc się do serii słabszych wyników Jagiellonii na własnym stadionie.