«Adaptacja Alvaro przebiega znakomicie. Jeśli coś go charakteryzuje, to ogromne doświadczenie. Przeżył już wiele takich sytuacji. Alvaro będzie ważnym zawodnikiem Leganes. Będzie strzelał gole dla Leganes i nie mam co do tego żadnych wątpliwości» – przekonywał po meczu trener Ruben Albes.
Nietrudno zgadnąć, w jakich okolicznościach padły te słowa. Hiszpański napastnik w letnim okienku transferowym opuścił Como i przeniósł się do Leganes, klubu grającego w drugiej lidze hiszpańskiej, La Liga Hypermotion. W poniedziałkowym meczu po raz pierwszy rozpoczął domowe spotkanie Leganes w podstawowym składzie.
Czwarta minuta, piłka trafia do Moraty, przed nim praktycznie pusta bramka. Wystarczyło uderzyć celnie. Nie wystarczyło – napastnik nie trafił jak trzeba i zmarnował sytuację. Na pierwszego gola dla nowego klubu wciąż czeka.
Kiedy schodził z boiska, trybuny nie mówiły jednym głosem. Część kibiców zagwizdała, inni zaczęli bić brawo, jakby chcieli mu powiedzieć, że wciąż wierzą.
Klub i szatnia jednym głosem
Po meczu za napastnika wstawił się trener Ruben Albes. Jeszcze przed spotkaniem chwalił jego zaangażowanie i pracę na treningach.
Morata czuje się dobrze, naprawdę bardzo dobrze. Pokazuje to każdego dnia swoim zaangażowaniem. Musimy cieszyć się Alvaro, a Alvaro musi cieszyć się grą w Leganes.
Do obrony Moraty dołączył też Miguel Atienza, pomocnik Leganes. Nazwał go liderem o silnej mentalności.
Błędy są częścią futbolu. Alvaro o tym wie. Biorąc pod uwagę wszystko, co daje mi osobiście, jego obecność tutaj, pracę i zaangażowanie, mogę być mu tylko bardzo wdzięczny. Ma bardzo silną mentalność i jest liderem. Takie sytuacje są częścią tej gry.
W klubie nieprzypadkowo przypomina się też samą decyzję Moraty o dołączeniu do Leganes. Napastnik zgodził się zejść na niższy poziom rozgrywkowy, aby zasilić drużynę – i to właśnie ten gest, jak się wydaje, tłumaczy, czemu trener i koledzy z szatni bronią go tak zgodnie, mimo słabego startu.