USA awansowały do 1/8 finału Mistrzostw Świata 2026, pokonując Bośnię i Hercegowinę 2:0 w nocy ze środy na czwartek, 1/2 lipca 2026. Ten mecz miał swojego bohatera i antybohatera w jednej osobie — 24-letni Folarin Balogun wpakował piłkę do siatki na 1:0, po czym wylądował pod prysznicem z czerwoną kartką. Mimo gry w osłabieniu Stany Zjednoczone nie tylko utrzymały prowadzenie, ale dołożyły jeszcze jedną bramkę.
Balogun wchodził w to spotkanie z trzema golami na koncie w tej edycji MŚ — jednym z lepszych dorobków całego turnieju. Około 30. minuty trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał spalony. Napastnik nie stracił głowy i jeszcze przed przerwą doprowadził do prowadzenia 1:0. Radość selekcjonera Mauricio Pochettino trwała jednak krótko — w drugiej połowie Balogun zobaczył czerwoną kartkę i opuścił murawę.
Dziesięciu Amerykanów miało bronić cienkiego prowadzenia. Zamiast tego Malik Tillman zamknął sprawę precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego na 2:0. Cios prosto w serce bośniackiej obrony. USA, jako współgospodarz turnieju, wyszły z grupy z pierwszego miejsca i potwierdziły tę formę w fazie pucharowej.
Belgia wraca z martwych, Tielemans bohaterem dogrywki
Jeszcze większy dramat rozegrał się w meczu Senegal – Belgia. Do 86. minuty Senegalczycy prowadzili 2:0 i zdawali się spokojnie kroczyć do 1/8 finału. Potem wszystko legło w gruzach.
Romelu Lukaku i Youri Tielemans trafili kolejno do siatki, doprowadzając do dogrywki. Gdy już wydawało się, że mecz rozstrzygną rzuty karne, Tielemans wykorzystał jedenastkę w ostatnich minutach dogrywki i przypieczętował zwycięstwo Belgii 3:2.
Konsekwencja tych wyników jest prosta: w nocy 7 lipca 2026 USA zmierzą się z Belgią w 1/8 finału Mistrzostw Świata. Pochettino i jego drużyna będą jednak musieli poradzić sobie bez zawieszonego Baloguna.