W sierpniu Robert Lewandowski skończył 38 lat. Kapitan reprezentacji Polski wciąż gra na najwyższym poziomie, ale w rozmowie z amerykańskim „The Athletic” usłyszeliśmy od niego coś nowego — że myśl o końcu kariery budzi w nim niepokój.
„Oczywiście, że odczuwam ten lęk. Mogę coś zaplanować, mogę sobie obiecywać: zrobię to, zrobię tamto, rozważam różne opcje. Ale ostatecznie nie wiem, co podpowie mi serce” — wyznał napastnik.
To nie są słowa kogoś, kto o przyszłości nigdy nie myślał. Lewandowski zapewnia, że życia po futbolu się nie boi — zaczął do niego przygotowywać się już wiele lat temu. Jedno mówi jednak bez ogródek: piłka to najważniejsza część jego życia, i sam jest ciekawy, jak to życie wygląda bez niej.
Na papierze do końca jeszcze daleko — kontrakt Polaka z Chicago Fire obowiązuje do czerwca 2028 roku. A powód, dla którego wciąż gra w wieku, gdy większość kolegów z boiska dawno zawiesiła buty na kołku? Prosty. „Gram tak długo, bo po prostu to kocham. To moja pasja” — przyznał.
Pytania bez odpowiedzi
Gotowego scenariusza na emeryturę Lewandowski nie ma i nie udaje, że jest inaczej. „Nie mogę więc powiedzieć: 'Nie, wcale nie będę za tym tęsknił’. Nie mogę tego stwierdzić, bo po prostu nie wiem. To lęk wynikający z tego, że mam mnóstwo pytań, na które nie znam jeszcze odpowiedzi” — mówił w rozmowie z „The Athletic”.
Dodał też myśl, która brzmi jak podsumowanie losu każdego sportowca na szczycie. Jego zdaniem dla każdego, kto kocha sport, przejście na emeryturę oznacza utratę istotnej części życia, a nikt nie wie, jak na to zareaguje, nawet jeśli bardzo się stara być szczęśliwy.
Sam Lewandowski deklaruje optymizm. Liczy, że będzie szczęśliwy, bo — jak podkreślił — prowadzi wspaniałe życie i docenia nie tylko to, co osiągnął w piłce, ale przede wszystkim rodzinę, żonę i dzieci. Zaraz jednak zastrzega, że to wciąż otwarty rozdział. Może po zakończeniu gry spróbuje bardziej skupić się na innych sprawach, nie wie jednak, czy gdziekolwiek indziej znajdzie równie wielkie szczęście co na boisku.