„Mońką mocno zainteresowany jest Al-Qadsiah z tego kraju” – to słowa, które jako pierwszy ujawnił Szymon Janczyk z weszlo.com. Tyle że zainteresowanie zainteresowaniem – Lech Poznań ma w tej sprawie twarde stanowisko, a 19-latek nigdzie się nie wybiera tanio.
Poznaniacy są gotowi rozstać się z Wojciechem Mońką tylko za kwotę odpowiadającą rekordowi Ekstraklasy – czyli około 12 mln euro. To historyczny pułap transferowy polskiej ligi i jedyna liczba, od której Lech nie zamierza odstępować. Poniżej tej sumy rozmów po prostu nie będzie.
Saudyjski wątek pojawił się już w czerwcu 2025. Al-Qadsiah nadal nie obsadził pozycji, na której gra Mońka, a okienko transferowe w Arabii Saudyjskiej pozostaje otwarte. Formalnie temat więc żyje. W praktyce odejście zawodnika latem 2025 oceniane jest jako bardzo mało prawdopodobne.
La Liga chce, ale nie może zapłacić
Równolegle pojawił się znany klub z La Liga – i to z poważnym zainteresowaniem. Problem jest jednak prozaiczny: hiszpański kandydat nie jest w stanie zaoferować kwoty, której oczekuje Lech. Bez spełnienia tego warunku żadne rozmowy nie mają sensu.
Poznań ma też własny powód, żeby się nie śpieszyć. Po odpadnięciu z walki o Ligę Mistrzów – po porażce w rewanżu z Aarhus – klub skupia się teraz na awansie do fazy grupowej Ligi Europy i właśnie w tej kampanii chce dysponować Mońką. Do tego dochodzi kwestia finansowa: Lech wykupił Luisa Palmę, co wiązało się ze znacznymi nakładami, więc presja, by szybko spieniężać kolejnych zawodników, jest wyraźnie ograniczona.
Jest jeszcze jeden argument za cierpliwością. W klubie żywa jest nadzieja, że 19-latek przebije się do pierwszej reprezentacji Polski – co automatycznie winduje jego wartość rynkową. Lech gra więc na czas. Chcesz Mońkę – płacisz rekord. Inaczej zostaje.