Kto zasiądzie na ławce reprezentacji Bułgarii po zwolnieniu Aleksandara Dimitrowa? Jak donoszą tamtejsze media, głównym kandydatem jest Edward Iordanescu – i to zaledwie kilka dni po tym, jak rozstał się z Legią Warszawa.
Bułgarski portal filternews.bg twierdzi, że 48-letni Rumun spełnia najważniejsze kryteria stawiane przez tamtejszy związek piłki nożnej. Sprawa ma jednak dość prozaiczne podłoże: oczekiwania płacowe Iordanescu są niższe niż u konkurentów do tej posady. Drugim poważnym kandydatem pozostaje Sylvinho, ale jego wymagania kontraktowe mają być znacznie wyższe.
Bułgarzy szukają selekcjonera od momentu zwolnienia Aleksandara Dimitrowa, który stracił pracę po słabym otwarciu dywizji C Ligi Narodów. Najpierw przegrali 1:2 z Luksemburgiem, potem zremisowali 0:0 z Estonią. Tymczasowo stery przejął Atanas Ribarski – pod jego wodzą Bułgaria najpierw dostała lanie 0:3 od Islandii, żeby chwilę później odbić się zwycięstwem 2:0 nad Luksemburgiem. Do rozegrania zostały jeszcze dwa mecze: 13 listopada z Islandią i 16 listopada z Estonią.
Rumun, który zna już bułgarski futbol
Dla Iordanescu Bułgaria nie byłaby egzotyką. W 2016 roku prowadził przez kilka miesięcy CSKA Sofia. Znacznie głośniej zrobiło się jednak o nim jako o selekcjonerze reprezentacji Rumunii – w latach 2022-2024 doprowadził ją do Euro 2024, gdzie jego drużyna wygrała grupę i dotarła do 1/8 finału turnieju.
W czerwcu 2025 roku Iordanescu trafił do Legii Warszawa, podpisując dwuletni kontrakt. Z warszawskim klubem zdobył Superpuchar Polski i awansował do fazy ligowej Ligi Konferencji. Przy okazji mocno przebudował szatnię – z Legii odeszło około 13-14 zawodników, a sprowadzono 10 nowych. To jednak go nie uratowało: 31 października 2025 roku zakończył pracę w stolicy po serii rozczarowujących wyników w PKO Ekstraklasie i STS Pucharze Polski. Od tego dnia pozostaje bez klubu.
I paradoksalnie to właśnie brak angażu oraz niższe oczekiwania finansowe mogą teraz otworzyć mu drogę na ławkę reprezentacji Bułgarii.