Czemu reprezentacja Polski przez pierwsze 45 minut meczu z Bośnią i Hercegowiną wyglądała raczej jak na sparingu niż w spotkaniu o punkty w Lidze Narodów? Paweł Kryszałowicz, były reprezentant Polski, nie ma wątpliwości. Winne było tempo.
„W pierwszej połowie graliśmy za wolno i z tego powodu nie mogliśmy stworzyć akcji” – ocenił Kryszałowicz w rozmowie z WP SportoweFakty. Jego zdaniem cała pierwsza część meczu bardziej przypominała towarzyskie granie niż walkę o punkty w dywizji B. „To był taki mecz trochę jak towarzyski. Nie podchodziliśmy pressingiem, więc Bośniacy mogli sobie spokojnie operować piłką” – dodał.
Generalnie pierwsza połowa była bardzo słaba. W drugiej nastąpiły roszady i wyglądało to już zdecydowanie lepiej
Za tymi zmianami stały decyzje selekcjonera Jana Urbana, który po przerwie przebudował skład na boisku. Efekt było widać niemal od razu – Polacy przyspieszyli i zaczęli stwarzać sobie okazje do gola. „Ten mecz nie był w najlepszym naszym wykonaniu. Zdecydowanie druga połowa była lepsza, bo przyspieszyliśmy i mieliśmy kilka okazji do strzelenia bramki. Ale nie było to porywające widowisko z naszej strony” – podsumował były napastnik kadry.
Nowak dał ożywienie, ale bez pochopnych wniosków
Jednym z bohaterów drugiej połowy okazał się Wiktor Nowak – wszedł na boisko i dostał od selekcjonera 45 minut gry. Kryszałowicz chwalił jego wpływ na tempo meczu. „Dał dużo ożywienia. Zaczął grać szybciej, kilka razy zagrał na jeden, dwa kontakty i to spowodowało, że mieliśmy zdecydowanie więcej z tej gry” – zauważył.
Były reprezentant Polski nie chce jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków po jednym udanym wejściu z ławki. „Na razie wszedł jako zmiennik i zaprezentował się dobrze. Trener będzie widział, jak będzie wyglądał dalej na treningach, i to on podejmie decyzję” – przestrzegł Kryszałowicz, oddając ostateczny głos w sprawie składu Janowi Urbanowi.
Więcej wątpliwości budzi forma Roberta Lewandowskiego. „Robert, przynajmniej w tym meczu, to nie był Robert, którego zawsze mieliśmy na boisku. Widać było, że chyba nie czuł się w tym meczu najlepiej” – ocenił Kryszałowicz. Jego zdaniem problem nie leżał wyłącznie w kapitanie kadry. „Nawet Robert nie bardzo miał z czego strzelić, bo nie miał sytuacji. Drużyna też słabo utrzymywała się przy piłce i to było widać” – dodał, wskazując na całą formację, nie tylko na lidera ataku.
Kryszałowicz zapowiada jednak, że kolejny słaby występ Lewandowskiego może wymusić decyzje trenerskie jeszcze przed końcem meczu. „Jeżeli drugi mecz z rzędu wyglądałby podobnie, to myślę, że trzeba byłoby wcześniej znaleźć jakieś rozwiązanie” – powiedział, mając na myśli grę kapitana przez całe 90 minut.
A test przyjdzie szybko. Polacy zagrają w poniedziałek ze Szwecją w Solnej, początek meczu zaplanowano na 20:45. Kryszałowicz apeluje o odświeżenie kadry i danie szansy młodszym zawodnikom. „Musimy wprowadzać trochę nowych zawodników. Musimy odświeżać tę reprezentację, bo potrzebujemy świeżej krwi w kadrze” – podsumował.