W poniedziałek o 20.45 na stadionie w Solnie Polska zmierzy się z gospodarzami w 2. kolejce Ligi Narodów. To właśnie tam biało-czerwoni przegrali kiedyś baraż o wyjazd na mistrzostwa świata – teraz wracają na ten sam obiekt, ale z innym pomysłem na obronę.
Jan Urban ogłosił konkretną zmianę w ustawieniu formacji defensywnej. Selekcjoner zrezygnował z pomysłu ustawiania Jakuba Kiwiora na lewej obronie i powiedział wprost, że „wyleczył się” z tego eksperymentu. Obrońca FC Porto wraca więc na środek, gdzie zagra obok Jana Bednarka.
Ta decyzja ma jednak swoją cenę na ławce. Powrót Kiwiora na środek oznacza, że miejsce w wyjściowym składzie straci Kacper Potulski. Urban nie owijał w bawełnę: „Kacper Potulski w dalszym ciągu jest zawodnikiem, który stopniowo wchodzi do reprezentacji, podobnie jak większość młodych”.
Skoro środek obrony się zapełnił, zostaje pytanie o lewą stronę. Urban wskazał dwie opcje – Tymoteusza Puchacza i Przemysława Frankowskiego. Wobec pierwszego z nich nie krył jednak wątpliwości: „Tymek czuje się bardzo dobrze w ofensywie. Jest obrońcą z przewagą atutów ofensywnych, a obrońca powinien być jednak mimo wszystko z przewagą atutów defensywnych, bo jest obrońcą”. Sam Kiwior wraca za to na pozycję, którą uważa za swoją naturalną. Urban podsumował sprawę krótko: „Kiwior wraca na swoją nominalną pozycję na środku obrony i być może zrezygnujemy już z eksperymentu z nim na lewej stronie”.
Solna wraca jako temat, ale nie jako rewanż
Powrót na stadion w Solnie to dla polskiej kadry sprawa drażliwa. Urban przyznał to bez owijania: „Wspomnienia nie mogą być miłe, bo to był dla nas ogromny cios. To było niesamowicie ważne spotkanie i bardzo mocno to przeżyliśmy, ale nie przyjeżdżamy tu na zasadzie jakiegoś rewanżu. Minęło już dosyć dużo czasu, każdy mecz jest inny, to są zupełnie inne rozgrywki”.
Selekcjoner nie próbował też wymazać tamtego meczu z pamięci kadry. „Tamten mecz już przeszedł do historii – czy nam się podoba, czy nie. I będziemy o nim pamiętać zawsze. Dlaczego? Bo to był mecz o najwyższą stawkę, o awans do mistrzostw świata. Tego po prostu nie da się zapomnieć” – mówił Urban.
Punkty zdobyte w poniedziałek miałyby jednak zupełnie inny wymiar niż emocjonalny odwet. Sukcesu w Solnie Urban nie chciał nazywać punktem zwrotnym. „Nie nazwałbym tego punktem zwrotnym, ale na pewno kolejnym krokiem do przodu – skoro jesteś w stanie powalczyć i zdobyć punkty na takim terenie, to znaczy, że możesz to zrobić z każdym” – ocenił selekcjoner.