61. minuta, Gtech Community Stadium. Do tego momentu piłkarze Chelsea mogli jeszcze łudzić się remisem – pierwsza połowa nie przyniosła żadnej bramki. Chwilę wcześniej Jaidon Anthony trafił w poprzeczkę, choć i tak stał na spalonym, więc gol i tak by nie wszedł. Jak się okazało, był to tylko zwiastun tego, co miało nadejść.
Brentford rozbił Chelsea 3:0 w meczu 5. kolejki Premier League. Wszystkie trzy bramki padły dopiero po przerwie – w drugiej połowie gospodarze zwyczajnie zdeklasowali rywala. Wynik otworzył właśnie Anthony, trafiając w 61. minucie po rzucie rożnym.
Dwadzieścia minut później było już 2:0. Emiliano Martinez zdołał jeszcze obronić strzał Kevina Schade, ale przy dobitce Igora Thiago nie miał żadnych szans. Brazylijczyk podwyższył prowadzenie Brentfordu w 83. minucie.
Na tym jednak gospodarze nie poprzestali. W doliczonym czasie gry, w 90+4 minucie, kropkę nad „i” postawił Fabio Carvalho. Jego gol narodził się z akcji dość nietypowej jak na mecz tej rangi – po dalekim wyrzucie piłki z autu i ponowieniu ataku.
Alonso wściekły na linii
Obrazki z bocznej linii mówiły same za siebie. Xabi Alonso przez większość drugiej połowy nie krył irytacji, patrząc na bezradność swojego zespołu.
Dla Brentfordu ten wynik ma podwójną wartość. Trzy punkty i pewne zwycięstwo nad londyńskim rywalem wywindowały zespół w górne rejony tabeli Premier League.