„Coraz więcej wskazuje na to, że Marek Jarolim wkrótce przestanie być trenerem Arki Gdynia” — takie sygnały napływają z klubu, który jeszcze niedawno miał walczyć o szybki powrót do Ekstraklasy.
42-letni Czech prowadzi zespół od początku sezonu 2026/27. Cztery zwycięstwa, dwa remisy, trzy porażki — bilans, który jeszcze do niedawna dawał się obronić. Średnia 1,38 punktu na mecz w Betclic I lidze w Gdyni jednak przestała już satysfakcjonować kogokolwiek.
Ostatnie tygodnie tylko pogłębiły kryzys. Najpierw Arka przegrała na wyjeździe z Wartą Poznań 0:3. Potem, w niedzielę, przyszła kolejna wyjazdowa wpadka — tym razem z Pogonią Siedlce 1:2. Dwie kolejki, dwie porażki poza własnym stadionem, a pytania o przyszłość szkoleniowca robią się coraz głośniejsze.
Po meczu w Poznaniu głos zabrał prezes klubu Wojciech Pertkiewicz. Po Siedlcach zapadła cisza. Pertkiewicz nie skomentował tej porażki — a w sytuacji, gdy spekulacje narastają z dnia na dzień, samo milczenie mówi wystarczająco dużo.
„Po pierwsze: liga to maraton, a nie sprint. Przed tym meczem naszym celem było utrzymanie kontaktu z najlepszymi drużynami w tabeli. Nie zdobyliśmy nawet punktu, ale uważam, że zespół wniósł na boisko sporo energii – zwłaszcza w drugiej połowie zawodnicy pracowali bardzo dobrze. Jak dotąd przeplatamy dobre występy meczami przeciętnymi czy wręcz słabymi. Musimy złapać większą stabilność. Mamy nowy zespół i potrzeba więcej czasu, by drużyna nabrała właściwego kształtu i wypracowała odpowiednie automatyzmy w grze. Kluczem jest praca. Możemy odnieść sukces, ale musimy być bardziej efektywni i groźniejsi w ataku, jeśli myślimy o walce o czołowe pozycje” — tłumaczył Jarolim po starciu z Pogonią.
Klub już szuka następcy
Słowa o maratonie i potrzebie czasu władz klubu jednak nie przekonują. Arka Gdynia rozpoczęła już poszukiwania następcy dla Jarolima. To najmocniejszy jak dotąd sygnał, że dni czeskiego trenera na Kaszubskiej są policzone.
Trenerskie fotele płoną nie tylko w Gdyni. Po ostatniej porażce pracę w Miedzi Legnica stracił Janusz Niedźwiedź. Przypomnienie, że w I lidze cierpliwość zarządów wyczerpuje się szybko, kiedy wyniki nie przychodzą.