10. minuta, stadion w Seulu. Patryk Klimala podchodzi do jedenastki i bez wahania posyła piłkę do siatki – FC Seoul obejmuje prowadzenie nad Sanfrecce Hiroshima. Tego wieczoru żaden z dwóch polskich napastników aktywnych w Azji nie zamierzał pozostać niezauważony.
We wtorek koreański FC Seoul podejmował u siebie japońskie Sanfrecce Hiroshima w fazie ligowej Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Klimala otworzył wynik z rzutu karnego już w 10. minucie, a chwilę później Naoto Arai dorzucił bramkę samobójczą – prowadzenie gospodarzy wzrosło do 2:0. Wszystko wskazywało na spokojne zwycięstwo Seulu.
Nic z tego. Sanfrecce Hiroshima odrobiło straty w doliczonym czasie gry, trafiając dwukrotnie. Bohaterami japońskiej drużyny zostali Ryo Germain oraz Kosuke Kinoshita. Końcowy wynik: 2:2.
Klimala wraca po kontuzji
W FC Seoul Klimala gra od początku czerwca. Długa przerwa – od końcówki lipca aż do początku stycznia – wynikała z kontuzji. Od powrotu do składu zdążył rozegrać siedem spotkań, strzelić dwa gole i zaliczyć asystę. Jedenastka przeciwko Hiroshimie to kolejny dowód, że Polak wrócił w pełnej gotowości.
W tej samej kolejce Azjatyckiej Ligi Mistrzów do siatki trafił również Krzysztof Piątek. 30-letni napastnik nie uchronił jednak swojej drużyny przed porażką – jego zespół przegrał z Al-Shortą 2:3. Dwa polskie gole. Jedna kolejka. Dwa różne wyniki. Azja ogląda Polaków w akcji.