„Czwartkowe zwycięstwo z FC Thun 1898 w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Europy jest najwyższym, jakie klub z Poznania odniósł kiedykolwiek w europejskich pucharach” – i tym właśnie wynikiem żyje teraz cały kibicowski Poznań.
Lech Poznań rozniósł FC Thun 1898 7:0 w czwartkowym meczu IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy. To najwyższe zwycięstwo, jakie klub odniósł kiedykolwiek w europejskich pucharach. Po takim starciu podopieczni trenera Nielsa Frederiksena mają awans do fazy zasadniczej rozgrywek praktycznie w kieszeni. Rewanż odbędzie się w Szwajcarii, ale przy siedmiobramkowej przewadze to już będzie czysta formalność.
Historia lubi się powtarzać
To nie pierwsze spotkanie obu klubów. Lech i FC Thun grały ze sobą już w sierpniu 2008 roku, w II rundzie eliminacyjnej Pucharu UEFA. Zespołem z Poznania kierował wtedy Franciszek Smuda. Na wyjeździe Lech rozbił Szwajcarów 6:0, a dwie bramki w tym meczu strzelił niejaki Robert Lewandowski. Resztę trafień dołożyli Hernan Rengifo, Dimitrije Injac i Sławomir Peszko, jedna bramka padła zaś po samobójczym trafieniu rywali.
W rewanżu przy ulicy Bułgarskiej było jeszcze bardziej widowiskowo – 7:1 dla Lecha. Hat-tricka zaliczył wówczas Mikael Ishak, a na listę strzelców wpisali się również Antonio Milić, Joel Pereira, Leo Bengtsson i Filip Jagiełło. Po dwumeczu Lech pewnie awansował do kolejnej rundy, wygrywając łącznie z FC Thun.
Siedemnaście lat później historia zatoczyła koło. Tyle że tym razem wystarczył jeden mecz, by pobić klubowy rekord. Czwartkowe 7:0 to najbardziej okazałe zwycięstwo Lecha Poznań w europejskich pucharach w całej historii klubu. A ta historia sięga sezonu 1978/1979, gdy Kolejorz po raz pierwszy zagrał w europejskich pucharach – i od razu boleśnie przekonał się, jak wygląda druga strona medalu, przegrywając dwumecz I rundy Pucharu UEFA z MSV Duisburg 0:5 na wyjeździe i 2:5 u siebie.
Od tamtej porażki 0:5 do czwartkowego 7:0 minęło wiele lat i wiele pokoleń piłkarzy. Dziś to Poznań dyktuje warunki w europejskich pucharach.