Reprezentacja Polski zagrała ze Szwecją w poniedziałek 28 września w Solnej pod Sztokholmem. To już dwunasty mecz Jana Urbana na ławce trenerskiej biało-czerwonych. I choć bilans przed tym starciem nie wygląda źle na papierze, pokazuje zarówno mocne strony, jak i słabości selekcjonera.
Urban przejął reprezentację Polski latem 2025 roku, po rezygnacji Michała Probierza. Od tamtej pory poprowadził drużynę w 11 spotkaniach. Statystyki same w sobie nie są złe: pięć zwycięstw, cztery remisy, dwie porażki. Bilans bramkowy też przemawia na korzyść trenera – 17 goli strzelonych, 13 straconych. Najskuteczniejszym strzelcem tego okresu pozostaje Robert Lewandowski, autor czterech trafień.
Od Rotterdamu do baraży
Debiut Urbana na ławce kadry przypadł na trudny sprawdzian w Rotterdamie, gdzie Polacy zremisowali z Holandią 1:1. Potem przyszły dwa udane występy, w kraju i za granicą – najpierw wygrana 3:1 z Finlandią na Stadionie Śląskim, później zwycięstwo 1:0 w meczu towarzyskim z Nową Zelandią. Polska poradziła sobie też z Litwą w Kownie, wygrywając 2:0.
W listopadzie 2025 roku przyszedł rewanż z Holandią, tym razem w Warszawie. Wynik był identyczny jak w Rotterdamie – 1:1. Kilka dni później drużyna Urbana wygrała na wyjeździe z Maltą 3:2. To dało jej drugie miejsce w grupie eliminacyjnej i przepustkę do baraży o mundial.
W decydującej fazie baraży Polacy najpierw upora li się z Albanią, wygrywając 2:1. Awans do mistrzostw świata był na wyciągnięcie ręki. Ale w finałowym meczu w Sztokholmie reprezentacja Urbana przegrała ze Szwecją 2:3, a wraz z tą porażką rozwiały się marzenia biało-czerwonych o wyjeździe na mundial. Ostatnim sprawdzianem przed poniedziałkowym starciem ze Szwecją był bezbramkowy remis z Bośnią i Hercegowiną w Warszawie, w ramach Ligi Narodów.