Ile tygodni Jagiellonia zagra bez swojego lidera? Odpowiedź, jakiej udzieliło TVP Sport, nie wróży niczego dobrego kibicom z Białegostoku tuż przed niedzielnym starciem z Legią Warszawa.
Mecz 9. kolejki Ekstraklasy między Jagiellonią Białystok a Legią Warszawa zaplanowano na niedzielę, godzina 17.30. Gospodarzy prowadzi Adrian Siemieniec, po drugiej stronie na ławce zasiądzie Marek Papszun. To spotkanie zapowiadało się na jeden z hitów kolejki – tyle że obie ekipy wyjdą na nie mocno okrojone kadrowo.
Największą zmartwieniem Jagiellonii jest kontuzja Tarasa Romanczuka. Kapitan zespołu naderwał mięsień dwugłowy uda w środowym meczu z Olympiakosem w Lidze Europy. Po przerwie na boisko już nie wrócił, a TVP Sport podało, że zabraknie go również w niedzielę przeciwko Legii. Romanczuk nosi opaskę kapitańską w Jagiellonii – jego brak to więc coś więcej niż tylko dziura w składzie. To także utrata lidera w szatni.
Jak donosi TVP Sport, przerwa w grze Romanczuka potrwa kilka tygodni. Pech chciał, że uraz przydarzył mu się tuż przed najdłuższą w historii przerwą reprezentacyjną – a to oznacza, że kapitan straci znacznie więcej okazji do gry, niż wynikałoby to z samego czasu rekonwalescencji.
Legia też ma kłopoty personalne
Problemy kadrowe nie omijają wyłącznie gospodarzy. Marek Papszun przyznał na konferencji prasowej, że występ Kamila Piątkowskiego w meczu z Jagiellonią jest praktycznie wykluczony. Do niedzielnego hitu obie drużyny podejdą więc osłabione w kluczowych punktach formacji.