Trzy bramki. Tyle brakuje Raphinsze, by wyprzedzić Roberta Lewandowskiego w klubowej klasyfikacji strzelców FC Barcelony w Lidze Mistrzów. A biorąc pod uwagę formę Brazylijczyka, może się to okazać kwestią najbliższych tygodni, nie miesięcy.
Barcelona rozniosła u siebie Feyenoord Rotterdam 5:1 w pierwszym meczu tegorocznej Ligi Mistrzów. Dwie bramki w tym spotkaniu zapisał na swoim koncie Raphinha – i to trafienia, które znaczą więcej niż tylko trzy punkty dla Katalończyków.
Bo Brazylijczyk przeżywa teraz najlepszy okres w karierze. Pięć meczów na start sezonu, osiem goli, jedna asysta. Liczby mówią same za siebie.
Piąte miejsce w historii klubu
Dwa trafienia z Feyenoordem wystarczyły, by Raphinha wskoczył do piątki najlepszych strzelców Barcelony w historii Ligi Mistrzów. Ma już na koncie 21 bramek w tych rozgrywkach w barwach klubu.
Przed nim wciąż jest Robert Lewandowski – czwarte miejsce, 23 gole. Podium zamyka Rivaldo z 25 trafieniami, a na szczycie od lat niepodzielnie rządzi Lionel Messi, który dla Barcelony strzelił w Lidze Mistrzów aż 120 goli – liczba, przy której reszta zestawienia wygląda blado.
Dystans do Lewandowskiego stopniał już do dwóch bramek. Przy obecnej skuteczności Raphinhy wyprzedzenie Polaka w klubowym rankingu wydaje się kwestią czasu. Messi jednak pozostaje – i zapewne długo jeszcze pozostanie – nieosiągalnym punktem odniesienia dla wszystkich strzelców Barcelony w europejskich pucharach.