Kto odbierze tytuł broniącej go Argentynie? W 106. minucie finału padła odpowiedź — i brzmiała: Hiszpania.
W niedzielę, 19 lipca 2026 roku, obie drużyny stanęły naprzeciwko siebie w finale Mistrzostw Świata. Przez 90 minut żaden bramkarz nie skapitulował — bezbramkowy remis odesłał mecz do dogrywki. Argentyna wychodziła na murawę jako obrońca tytułu, a selekcjoner Lionel Scaloni liczył na powtórkę triumfu. Nie powtórzył.
Finał zakończył się wynikiem 1:0 dla Hiszpanii po dogrywce. Gola — jedynego, decydującego — strzelił Ferran Torres w 106. minucie. Akcja była dziełem całej trójki: dośrodkowanie Lamine’a Yamala, zgranie Nico Williamsa i uderzenie Torresa pod poprzeczkę. Czyste, precyzyjne, ostateczne.
Dramatyczny przebieg meczu
Pierwsza połowa była wyjątkowo uboga w akcje ofensywne. Łącznie oddano zaledwie trzy strzały, w tym dwa celne — wszystkie po stronie Hiszpanów. Argentyna miała przy tym własne kłopoty: Lisandro Martinez zobaczył żółtą kartkę i zszedł z boiska już w 44. minucie z powodu kontuzji.
Po przerwie Scaloni sięgnął po pierwszą zmianę — Leandro Paredes wszedł za Nico Gonzaleza. Jeszcze przed 60. minutą pojawił się Nahuel Molina, który zastąpił Gonzalo Montiela. Luis de la Fuente też nie siedział z założonymi rękami: w 62. minucie Ferran Torres i Pedri zmienili Fabiana Ruiza i Mikela Oyarzabala. Osiem minut później Giuliano Simeone i Facundo Medina weszli za Cristiana Romero i Rodrigo De Paula, a de la Fuente dostawił jeszcze Mikela Merino i Nico Williamsa kosztem Daniego Olmo i Alexa Baeny.
Torres miał szansę wcześniej — w 67. minucie główkował prosto w ręce Emiliano Martineza po wrzutce Lamine’a Yamala. Tym razem argentyński golkiper był bez szans.
W doliczonym czasie gry doszło do kolejnego dramatu: Enzo Fernandez zobaczył drugą żółtą kartkę za faul na Pau Cubarsim i opuścił murawę. Argentyna wchodziła w dogrywkę w dziesiątkę. Pierwsza jej połowa nie przyniosła bramek — w drugiej Torres przypieczętował wynik. Sędzia Slavko Vincić potwierdził rezultat.
Dla Hiszpanii to drugi tytuł mistrzów świata w historii. Luis de la Fuente poprowadził La Roja po najważniejsze trofeum w futbolu. Argentyna, która po 2022 roku marzyła o obronie korony, musiała uznać wyższość rywala.