89. minuta, wynik na tablicy już od dawna przesądzony – 1:4 dla FC Midtjylland. Wtedy sędzia sięga po żółty kartonik wobec reprezentanta Polski. Chwilę później po kolejny. Między pierwszym a drugim napomnieniem minęło niecałe 60 sekund. Efekt? Czerwona kartka i przedwczesny prysznic dla zawodnika, który tego dnia prowadził zespół na boisku z opaską kapitana.
Taki brak kontroli nerwów w końcówce meczu, i tak już przegranego, nie mógł ujść uwagi mediów. Duński portal sport.tv2.dk nie owijał w bawełnę i nazwał rzecz po imieniu – „głupie zachowanie ze strony pomocnika, który nosił opaskę kapitana”.
„Co za głupie zachowanie ze strony pomocnika, który nosił opaskę kapitana” – czytamy w portalu sport.tv2.dk.
Przy wyniku 1:4 czerwona kartka dla kapitana w 89. minucie to w gruncie rzeczy formalność – o losach meczu dawno już nic nie decydowało. Boleśniejszy może się okazać rachunek wizerunkowy: dwie żółte kartki zebrane w niespełna minutę zostaną w pamięci na dłużej niż sam wynik.