Jak tłumaczy się porażkę 0:4, stojąc przed kamerami i nie chowając twarzy w dłoniach? Niels Frederiksen, szkoleniowiec Lecha Poznań, musiał znaleźć na to odpowiedź po czwartkowym meczu z Crystal Palace, który jego zespół przegrał w druzgocącym stylu.
Na pomeczowej konferencji Duńczyk przyznał, że wynik boli. Odrzucił jednak stanowczo tezę, jakoby jego zawodnicy zostali kompletnie zdemolowani na boisku. „Szczerze mówiąc, przebieg meczu wyglądał mniej więcej tak, jak się spodziewaliśmy. Oczywiście wynik 4:0 to dotkliwa porażka, bez dwóch zdań. Nie mam jednak poczucia, byśmy zostali w tym spotkaniu całkowicie rozbici” – powiedział Frederiksen.
Trener wyraźnie oddzielił jedno słowo od drugiego – „rozbici” to dla niego coś zupełnie innego niż „ukarani”. „Raczej odniosłem wrażenie, że zostaliśmy ukarani – nie rozbici, ale ukarani – w konkretnych sytuacjach” – tłumaczył. Jego zdaniem o skali porażki przesądziły pojedyncze błędy, nie ogólna słabość zespołu.
Głupia strata i niewykorzystane szanse
Jednym z takich momentów była pierwsza bramka dla Crystal Palace. Frederiksen nie owijał w bawełnę – jego zespół stracił ją w głupi sposób. Do gola doszło po tym, jak Terry Yegbe wykonał aut do środka boiska, a rywale natychmiast przechwycili piłkę. Efekt? Sam na sam Yeremy’ego Pino z bramkarzem Lecha.
Sam trener przyznał, że wciąż nie do końca rozumie, dlaczego to akurat środkowy obrońca znalazł się przy linii bocznej z piłką w rękach. „Nie, skądże. Zazwyczaj to nie środkowy obrońca wykonuje auty. Szczerze mówiąc, nie wiem, co się tam wydarzyło” – mówił o decyzji Yegbe.
Druga strona boiska też nie umknęła uwadze Frederiksena. W pierwszej połowie Mikael Ishak miał dwie sytuacje bramkowe i żadnej z nich nie wykorzystał. „Oczywiście, że był tym faktem rozczarowany. To była wielka szansa, a on zazwyczaj takie wykorzystuje” – ocenił trener, dodając, że napastnik zwykle jest skuteczniejszy w podobnych okazjach.
Na długie rozpamiętywanie porażki Lech nie ma teraz czasu. W niedzielę wieczorem zespół zagra ligowe spotkanie z Radomiakiem Radom. Frederiksen zapowiedział, że jego drużyna szybko otrząśnie się po klęsce z Anglikami. „Podniesiemy się i w niedzielę na pewno się zrehabilitujemy” – zadeklarował duński szkoleniowiec.