We wtorek wieczorem, 29 września, w ośrodku treningowym rumuńskiej kadry zorganizowano kolację piłkarzy z rodzinami. Gheorghe Hagi, selekcjoner Rumunii, sam pozwolił zawodnikom zaprosić żony i dzieci. Nic odkrywczego w samym pomyśle, ale w tym momencie to był raczej ratunek dla nastrojów w drużynie, która tydzień przed meczem z Polską wygląda na rozbitą.
Reprezentacja Polski zmierzy się z Rumunią w piątek o 20:45 w ramach Ligi Narodów. Drużyna Jana Urbana podejmuje rywala, który do Warszawy przyjeżdża w kryzysie — choć bilans samych Polaków też nie daje powodów do euforii. Po remisie z Bośnią i Hercegowiną oraz porażce ze Szwecją biało-czerwoni mają na koncie jeden punkt w grupie B4.
Rumunom idzie jeszcze gorzej. Przegrali oba dotychczasowe mecze w grupie — ze Szwecją 1:2 i z Bośnią i Hercegowiną 2:4.
Hagi milczał, potem przemówił
Według relacji portalu fanatik.ro, podczas zajęć po dwóch porażkach Hagi pozostawał wyraźnie skupiony i rzadko odzywał się do zespołu. Gdy w końcu zabrał głos, przemówienie było krótkie. Dopiero potem przyszedł gest z kolacją i rodzinami — rumuński selekcjoner chce rozluźnić atmosferę, zanim jego zespół wyląduje w Polsce. Przed czwartkowym lotem do Warszawy piłkarze mają dostać od dwóch do trzech godzin na spotkanie z bliskimi.
Do kryzysu nastrojów dołączają się kłopoty kadrowe. Louis Munteanu, 24-letni napastnik DC United, doznał skręcenia kostki przed piątkowym meczem w Warszawie. Dla Rumunów to bolesna strata, bo Munteanu miał być kluczową postacią ataku po kontuzji Denisa Dragusa z FCSB. Napastnik DC United rozpoczął w podstawowym składzie przegrany meczu ze Szwecją, a w starciu z Bośnią i Hercegowiną wszedł na boisko po przerwie.
Lista nieobecnych w kadrze Hagiego na mecz z Polską jest długa. Poza wyjściowym składem na Polskę znaleźli się: Andrei Burca, Matei Ilie, Lisav Eissat, David Matei, Raul Opruț, Vladimir Screciu, Vlad Dragomir i Darius Olaru.