Firma produkująca charakterystyczną gumkę do włosów Erlinga Haalanda odnotowała w 2025 roku obroty na poziomie 18 milionów dolarów — a produkt dopiero wtedy zaczynał zdobywać popularność. Ta liczba dobrze pokazuje, jak szybko drobny akcesorium napastnika reprezentacji Norwegii zamieniło się w prawdziwie dochodowy biznes.
Norweski dziennik finansowy „Dagens Naerlingsliv” wyliczył, że w 2025 roku firma była warta około 50 milionów dolarów. A po Mistrzostwach Świata bilans roczny ma wyglądać jeszcze lepiej niż dotychczas. Innymi słowy: każdy gol Haalanda na boisku przekłada się wprost na wartość marki zbudowanej wokół jego wizerunku.
Sekret popularności gumki tkwi w jej wykonaniu. Robi się ją ręcznie z ponad 60 różnych splatanych włókien, dzięki czemu można uzyskać dowolny zamówiony wariant kolorystyczny. „Gumka jest produkowana ręcznie z ponad 60 różnych splatanych włókien i w ten sposób możemy uzyskać każdy zamówiony wariant kolorystyczny” — tłumaczyła założycielka firmy Vibeke Helene Knudsen Groenseth.
Fryzura jako czynnik ryzyka
Cały ten model biznesowy opiera się jednak na jednym warunku: Haaland musi zachować obecną fryzurę, z którą gumka jest nierozerwalnie kojarzona. Wystarczyłaby zmiana stylizacji, a produkt straciłby swój najważniejszy atut promocyjny — i wraz z nim firma mogłaby stracić spory kawałek wartości wypracowanej w ciągu roku.