Jak zatrzymać napastnika, który już raz ograł cię na tej samej połowie boiska? Rafał Augustyniak nie znalazł odpowiedzi na to pytanie dwukrotnie w jednym meczu, a Cracovia zremisowała z Legią Warszawa 1:1 w 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie odbyło się w sobotę w Krakowie.
Prowadzenie dała Legii bramka Michala Sevcika. Czech wykorzystał podanie Pawła Wszołka – i było 1:0 dla gości. Jak ujął to opis meczu, „Czech resztę wziął już na siebie”.
Cracovii jednak nie dało się tak łatwo zepchnąć do kąta. Jeszcze przed przerwą Lasse Nordas ograł Rafała Augustyniaka, uciekł kolejnym wślizgom legionistów i z osiemnastu metrów trafił tuż przy słupku, ustalając wynik na 1:1. Przy takim rezultacie zespoły zeszły do szatni.
Druga połowa bez bramek, ale nie bez emocji
Po przerwie gra długo stała pod obiema bramkami. Legia czekała na pierwszy strzał niemal 20 minut – wtedy Rafał Adamski uderzył głową, ale posłał piłkę nad poprzeczką. W 72. minucie obraz z pierwszej połowy wrócił jak w powtórce: Nordas znów wygrał bieg z Augustyniakiem, lecz tym razem jego strzał zablokował bramkarz Legii Otto Hindrich.
Chwilę później role się odwróciły. W 84. minucie Ajdin Hasić, Bośniak w barwach Legii, wszedł w pole karne pod ostrym kątem i uderzył minimalnie niecelnie. Przy kolejnej okazji trafił już w światło bramki, ale piłkę złapał bramkarz Cracovii Sebastian Madejski. Ostatnią szansę miał wprowadzony z ławki Damian Szymański – oddał strzał z piłką meczową na nogach, jednak Madejski po raz drugi okazał się nie do pokonania.
Dla Legii to już piąty remis w tym sezonie i piąty raz, gdy mecz kończy się wynikiem 1:1. Cracovia z kolei po raz pierwszy w tej kampanii podzieliła się punktami. Mimo tego potknięcia Legia po meczu awansowała na drugie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, Cracovia zaś zajmuje 11. pozycję.
Tydzień wcześniej oba zespoły pokazywały zupełnie inną formę. Legia wygrała krakowski klasyk z Wisłą, a Cracovia pokonała Zagłębie Lubin, przerywając serię pięciu kolejnych porażek w oficjalnych meczach.