5 września padł podpis pod kontraktem, który miał otworzyć kolejny rozdział kariery Mateja Rodina. Dziś, kilka miesięcy później, sprawy przybierają inny obrót – 30-letni chorwacki obrońca ponownie rozważa krok dobrze znany kibicom Ekstraklasy: powrót do polskiej ligi.
Rodin nie byłby tu żadnym debiutantem. Ma na koncie ponad sto meczów w polskiej lidze – to wystarczy, by kluby szukające sprawdzonego wzmocnienia defensywy traktowały go jako nazwisko z gotową marką.
Większość tego dorobku wypracował w Lechii Gdańsk. Dla „Biało-Zielonych” zagrał 74 spotkania i strzelił 4 gole. Sam ostatni sezon to 26 meczów dla gdańszczan – liczba, która pokazuje, że wciąż był regularnie wystawianym elementem defensywnej układanki, a nie zawodnikiem z ławki.
Powrót do znajomych realiów
To, że 30-latek poważnie myśli właśnie o powrocie do PKO Ekstraklasy, trudno nazwać zaskoczeniem. W końcu to liga, w której swoją wartość udowodnił liczbą występów przekraczającą setkę. Doświadczenie zebrane w Gdańsku, gdzie spędził kilka sezonów i wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, dziś może działać na jego korzyść przy ewentualnym transferze.
Na razie nie wiadomo, czy powrót oznaczałby ponowne zamieszkanie w Trójmieście, czy raczej nowy adres w innym klubie ligi. Jedno jest pewne: Rodin nie byłby anonimowym nabytkiem, tylko zawodnikiem z konkretnym, sprawdzonym CV na polskich boiskach.