Real Madryt wpadł w awanturę, której chyba się nie spodziewał. Chińskie media zarzucają klubowi, że w komunikacie o pomocy ofiarom powodzi wymienił Tybet i Nepal jednym tchem — jakby to były dwa odrębne państwa. Dla pekińskiej prasy to nie drobnostka: Tybet to region autonomiczny w południowo-zachodnich Chinach, kontrolowany przez Pekin od lat 50.
Sprawę nagłośnił Beijing Daily, zakładając na Weibo hasztag „Real Madryt umieszcza Tybet i Nepal na jednej liście i odmawia korekty”. Dołączyło ponad 20 redakcji, a temat wskoczył na 11. miejsce wśród najpopularniejszych trendów platformy. Największy chiński serwis mikroblogowy, z setkami milionów aktywnych kont, uznał więc kontrowersję wokół hiszpańskiego klubu za jeden z głównych tematów dnia.
Katastrofa, która wywołała spór
Wszystko zaczęło się od powodzi z 26 sierpnia, spowodowanych zawaleniem się lodowca w Nepalu. „Zawalenie się lodowca spowodowało lawinę lodu, skał i błota, która dotarła do powiatu Gyirong” — już po chińskiej stronie granicy. Żywioł zmiótł przejście graniczne między Nepalem a chińskim regionem Tybetu, odcinając kluczowy szlak łączący oba terytoria.
Skala tragedii jest ogromna. Osobno publikowane dane władz Nepalu i Chin mówią o ponad tysiącu ofiar śmiertelnych, a ponad 4000 osób wciąż uznaje się za zaginione. I właśnie w kontekście pomocy dla ofiar tej klęski Real Madryt opublikował komunikat, który stał się zarzewiem sporu na Weibo.
Chińscy dziennikarze żądają od klubu korekty sformułowania i jednoznacznego uznania statusu Tybetu jako części Chin. Na razie Real Madryt nie zmienił treści komunikatu, a to — jak podkreśla hasztag Beijing Daily — tylko podsyca krytykę w chińskim internecie.