W domu, w Barcelonie, Dani Olmo nie paraduje w barwach swojego aktualnego klubu. Na co dzień nosi koszulkę Dinama Zagrzeb z siódemką i własnym nazwiskiem na plecach. Ten drobny, prywatny gest mówi więcej o jego planach niż jakikolwiek wywiad.
Agent piłkarza, Andy Bara, zdecydował się ujawnić szczegóły przyszłości swojego klienta w podcaście „Inkubator”. Według niego 28-letni reprezentant Hiszpanii chce zakończyć karierę właśnie w Dinamie – i nie jest to tylko gdybanie, bo liczy, że to się rzeczywiście wydarzy. Olmo myśli też o tym, co dalej, gdy zawiesi buty na kołku. Chciałby rozpocząć w Zagrzebiu karierę trenerską.
Ta więź nie powstała przypadkiem. Olmo trafił do Dinama jako nastolatek, przenosząc się tam z akademii FC Barcelony. To właśnie Andy Bara przekonał młodego zawodnika do opuszczenia Katalonii i przeprowadzki do Zagrzebia. W klubie spędził ponad pięć lat, zanim w 2020 roku przeniósł się do RB Lipsk.
Przywiązanie do chorwackiego klubu przełożyło się na konkretny, powtarzalny gest finansowy. Od momentu odejścia z Dinama Olmo przekazuje 2 proc. swojego rocznego wynagrodzenia brutto klubowi Vukovar. Robił to już jako zawodnik Lipska i kontynuuje ten zwyczaj teraz, grając w Barcelonie.
Dwa razy nie dla Bayernu
Historia transferowa Olmo pokazuje, że lojalność wobec własnych wyborów ma u niego długą tradycję. Dwukrotnie odrzucił możliwość przenosin do Bayernu Monachium – najpierw będąc zawodnikiem Dinama, a później ponownie, gdy występował w RB Lipsk. Gdy przyszedł czas na decyzję o kolejnym kroku w karierze z Lipska, oprócz Bayernu zainteresowanie zgłaszała też Barcelona i inne kluby. Ostatecznie wybrano Barcelonę.
Obecnie Olmo związany jest z katalońskim klubem kontraktem do czerwca 2030 roku. Podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej w mediach odżyły spekulacje o zainteresowaniu Bayernu jego obecnym transferem, jednak do żadnych rozmów nie doszło. Słowa agenta sugerują jednak coś innego: nawet gdyby taka oferta wróciła, finał kariery Olmo i tak może być zapisany w Zagrzebiu, nie w Monachium.